Richard Dawkins - “Bóg urojony”

RICHARD DAWKINS
BÓG UROJONY
Przełożył Piotr J. Szwajcer
Wydawnictwo CiS Warszawa 2007

Magazyn „Discover” nazwał niedawno Richarda Dawkinsa „rottweilerem Darwina”, w uznaniu jego bezpardonowej, a przy tym przekonującej obrony teorii ewolucji. Dla „Prospect” Dawkins jest jednym z trzech najwybitniejszych współczesnych intelektualistów znanych szerokiej publiczności (pozostali dwaj to Noam Chomsky i Umberto Eco). Profesor Dawkins zajmuje katedrę Charles Simonyi Professor for the Public Understanding of Science na Uniwersytecie Oksfordzkim, jest też członkiem New College
. Międzynarodową sławę wykraczającą daleko poza środowiska naukowe przyniosła mu książka Samolubny gen, a opinię wybitnego uczonego i świetnego pisarza ugruntowały kolejne publikacje, między innymi Rozszerzony fenotyp, Ślepy zegarmistrz, Rzeka genów, Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa, Rozplatanie tęczy. Richard Dawkins jest członkiem Royal Society oraz Royal Society of Literature. Za osiągnięcia naukowe i pisarskie otrzymał wiele prestiżowych nagród i wyróżnień, a wśród nich Royal Society of Literature Award (1987), Michael Faraday Award of the Royal Society (1990), International Cosmos Prize for Achievement in Human Science (1997), Kistler Prize (2001), Shakespeare Prize (2005).

Książka Bóg urojony ukazała się w USA i w Wielkiej Brytanii jesienią 2006. Natychmiast zyskała wielką popularność wśród czytelników (do marca 2007 prawie milion sprzedanych egzemplarzy, I miejsce w brytyjskim oraz kanadyjskim Amazonie, II w amerykańskim, nieprzerwanie w pierwszej dziesiątce bestsellerów „New York Timesa”). Prawa do przekładu Boga urojonego zakupili już wydawcy z ponad trzydziestu krajów (z czterech kontynentów).

IN WHAT WE TRUST

WSTĘP
Moja żona w dzieciństwie serdecznie nienawidziła swojej szkoły i bardzo chciała z niej odejść. Sporo lat później (była już po dwudziestce) wyznała to rodzicom. Matka była zaskoczona - „Ależ kochanie, dlaczego nam po prostu nie powiedziałaś!?”. Na to Lalla - „Nie wiedziałam, że można!”. Potraktuję jej słowa jako punkt wyjścia: Nie wiedziała, że można.
Podejrzewam - ba! jestem pewien - że jest całe mnóstwo ludzi, którzy zostali wychowani w jakiejś religii, a dziś nie są z nią szczęśliwi, stracili wiarę albo wstydzą się zła wyrządzanego w jej imię. Ci ludzie nierzadko uświadamiają sobie własne pragnienie odejścia od wiary rodziców, ale nie zdają sobie sprawy, że taka możliwość w ogóle istnieje. Jeśli również masz taki problem - jest to właśnie książka dla Ciebie. Jej celem jest uświadomienie każdemu, że być ateistą to aspiracja całkiem realna; więcej nawet, to postawa świadcząca o odwadze i doprawdy godna szacunku. Zatem - można być szczęśliwym, zrównoważonym oraz moralnie i intelektualnie spełnionym ateistą! Oto pierwsze z przesłań mojego programu budzenia świadomości, z filarów, na których tę nową świadomość chciałbym wznieść. O trzech pozostałych opowiem za chwilę.
W styczniu 2006 roku brytyjski Channel Four wyemitował przygotowany przeze mnie dwuczęściowy dokument The Root of All Evil? [Źródło wszelkiego zła?]. Nadany przez realizatorów tytuł od początku niezbyt mi się podobał. Religia nie jest źródłem wszelkiego zła, choćby już z tego powodu, że jedna rzecz nigdy nie może być źródłem wszystkiego. Za to bardzo spodobała mi się reklama, jaką Channel Four zamieścił w ogólnokrajowej prasie. Była to panorama Manhattanu z wielkim napisem: „Wyobraź sobie świat bez religii”. Skąd ten pomysł? Otóż na zdjęciu rzucały się w oczy dwie bliźniacze wieże WTC.
To „wyobraź sobie” było oczywiście nawiązaniem do słynnego przeboju Johna Lennona Imagine. A zatem pójdźmy tym tropem i spróbujmy wyobrazić sobie świat bez zamachowców-samobójców, 11 września, 7 lipca1, krucjat, polowania na czarownice, spisku prochowego, podziału Indii, konfliktu izraelsko-palestyńskiego, bez masakr i czystek etnicznych w byłej Jugosławii, prześladowania Żydów jako tych, którzy „zabili Pana Naszego”, bez konfliktów w Irlandii Północnej, „honorowych zabójstw”2 i bez różnych teleewangelistów z natapirowanymi włosami i w lśniących garniturach, oskubujących łatwowiernych ludzi z ostatnich groszy („Bóg tego od was żąda!”). I wreszcie wyobraźmy sobie świat bez talibów każących burzyć starożytne posągi, bez publicznych egzekucji „bluźnierców”, świat, w którym nie poddaje się kobiet karze chłosty za to, że odważyły się odsłonić kawałek ciała. (Nota bene Desmond Morris powiedział mi, że w Stanach tekst Lennona wykonywany bywa niekiedy bez linijki „and no religion too”, a raz słyszał nawet, że ktoś miał czelność zmienić ją na „and one religion too”.)
Może wydaje Ci się, że agnostycyzm to wybór najbardziej godny człowieka rozumnego, bo ateizm jest postawą równie dogmatyczną jak wiara. Jeśli tak, mam nadzieję, że zmienisz zdanie po przeczytaniu Rozdziału 2., gdzie wykazuję, że „hipoteza Boga” jest niczym innym, jak pewną naukową hipotezą dotyczącą Wszechświata, a zatem należy do niej podchodzić równie sceptycznie, jak do każdej innej naukowej hipotezy. Być może wmawiano Ci, że filozofowie i teolodzy dawno już przedstawili istotne powody („dowody”), by wierzyć w Boga. W takim przypadku zapewne przeczytasz z zapartym tchem Rozdział 3. Dowody na rzecz istnienia Boga i przekonasz się, że są to argumenty bardzo wątpliwej jakości. A może uznajesz istnienie Boga za oczywiste, gdyż jakże inaczej mógłby powstać świat? Skąd wzięłoby się życie w całym swym bogactwie i różnorodności, z mnogością gatunków, z których każdy sprawia wrażenie, jakby został celowo „zaprojektowany”? Jeżeli tak właśnie uważasz, niechże oświeci Cię Rozdział 4. Dlaczego niemal na pewno nie ma Boga? Darwinowska teoria doboru naturalnego w znacznie mniej karkołomny sposób, a przy tym ze zniewalającą elegancją (i bardzo oszczędnymi środkami) rozprawia się z iluzją „projektu”, wyjaśniając powstanie skomplikowanych organizmów bez uciekania się do pojęcia Stwórcy czy Projektanta. A choć teoria doboru naturalnego odnosi się wyłącznie do świata biologii, to wyznacza intelektualne standardy o dużo szerszym zastosowaniu. Wiele wskazuje, że mogą one pomóc nam wznieść się na wyższy poziom przy objaśnianiu całego kosmosu. Pisałem już wcześniej, że pragnę budzić w moich czytelnikach świadomość. Tak jest! Potęga takich intelektualnych narzędzi jak model doboru naturalnego, to drugi z czterech filarów, na których tę nową świadomość zamierzam wesprzeć.
A może myślisz, że bóg- lub bogowie - muszą istnieć, gdyż zgodnie z relacjami antropologów i historyków we wszystkich ludzkich kulturach ludzie wierzący zawsze stanowili większość? Jeżeli ich argumenty Cię przekonują, spróbuj sięgnąć do Rozdziału 5. Korzenie religii, w którym wyjaśniam, dlaczego religia jest fenomenem tak wszechobecnym. Jeśli zaś wierzenia religijne wydają ci się niezbędną podstawą naszej ludzkiej moralności, jeśli sądzisz, że potrzebujemy Boga po to, aby być dobrymi, przeczytaj Rozdziały 6. i 7., by się przekonać, że wcale tak nie jest.
Ciągle jeszcze czujesz słabość do religii? Ciągle sądzisz, że w gruncie rzeczy wiara jest czymś dobrym, nawet jeśli sam już ją straciłeś? W Rozdziale 8. rozważam tę kwestię i pokazuję, że pożytki, które jakoby mamy z religii, są jednak dość wątpliwe.
Jeżeli masz poczucie, że tkwisz w okowach religii, w której cię wychowano, warto byś zastanowił się, jak do tego doszło. Zapewne stwierdzisz, że winna jest ta czy inna forma indoktrynacji, jakiej nieodmiennie poddawane są dzieci. Jeśli jesteś osobą wierzącą, to w niemal wszystkich przypadkach można założyć, że twoja wiara jest wiarą twoich rodziców. Ktoś, kto, urodziwszy się w Arkansas, uważa, że chrześcijaństwo jest religią prawdziwą, a islam fałszywą, mimo iż doskonale zdaje sobie sprawę, że wyznawałby dokładnie przeciwny pogląd, gdyby przyszedł na świat w Afganistanie, jest właśnie ofiarą indoktrynacji, którą przeszedł w dzieciństwie. O urodzonych w Afganistanie można powiedzieć, mutatis mutandis, dokładnie to samo.
Problem religii i dzieciństwa omawiam w Rozdziale 9. Tu czytelnicy znajdą także trzecie z moich przesłań. Feministki krzywią się zwykle, gdy ktoś mówi „on” zamiast „on lub ona” lub używa rodzaju męskiego tam, gdzie mowa o ludziach po prostu, nie tylko o mężczyznach. Ja natomiast pragnę, by każdy odruchowo buntował się, słysząc o „katolickich dzieciach” bądź też „muzułmańskich dzieciach”. Nie! Mówmy o dzieciach katolickich rodziców albo o dzieciach muzułmańskich rodziców, a jeśli usłyszymy, że ktoś użył sformułowania „katolickie («muzułmańskie») dziecko”, grzecznie mu przerwijmy i zwróćmy uwagę, że dzieci są zbyt młode i zbyt niedojrzałe, by mieć własne stanowisko w tak złożonej kwestii, podobnie jak nie mają jeszcze wyrobionych poglądów politycznych lub ekonomicznych. A ponieważ, jak już kilkakrotnie zaznaczałem, moim zasadniczym celem jest budzenie świadomości, nie zamierzam się usprawiedliwiać, że o kwestii „dzieci wobec wiary religijnej” wspominam zarówno tutaj, we Wstępie, jak i w Rozdziale 9. O takich sprawach nigdy nie za dużo. Powtórzę raz jeszcze - nie ma dzieci muzułmańskich - są tylko dzieci rodziców wyznających islam! Dziecko jest za młode, by wiedzieć, czy jest muzułmaninem, czy nie.
I nie ma też katolickich dzieci.
Rozdział 1., otwierający książkę, jak i zamykający ją Rozdział 10., w różny sposób mówią o tym samym. Oba opowiadają o tym, jak zrozumienie wspaniałości otaczającego nas świata może, bez odwoływania się do Boga, spełniać funkcje, które na mocy tradycji - acz całkiem bezzasadnie - uzurpuje sobie religia.
Czwarte z przesłań, jakie chciałbym zawrzeć w tej książce, to postawa, którą nazywam „dumą ateisty”3. To żaden wstyd być ateistą. Przeciwnie! Możesz-i powinieneś - szczycić się tym, że jako ateista kroczysz przez świat z podniesionym czołem, śmiało kierując wzrok ku najdalszym horyzontom. Wszak ateizm niemal we wszystkich przypadkach oznacza właściwą niezależność myślenia, a w istocie właściwe myślenie, w ogóle. Jest wielu ludzi, którzy w głębi serca zdają sobie sprawę, że w gruncie rzeczy są ateistami, lecz nie ważą się do tego otwarcie przyznać nawet przed swoją rodziną, czy - tak też bywa - nawet przed samym sobą. Częściowo pewnie dzieje się tak dlatego, że postarano się, by samo określenie „ateista” uchodziło w odbiorze społecznym za okropny, uwłaczający epitet. W Rozdziale 9. przytaczam tragikomiczny przypadek aktorki Julii Sweeney, która opowiedziała kiedyś, co się działo, gdy jej rodzice dowiedzieli się z gazety, że została ateistką: „To, że nie wierzę w Boga, może by jakoś jeszcze przełknęli. Ale ateistką! ATEISTKĄ!!! (Przeraźliwy wrzask matki świdrował wprost w uszach)”.
W tym momencie chciałbym się zwrócić szczególnie do moich amerykańskich czytelników, gdyż religijność w tym kraju przybrała doprawdy monstrualne rozmiary. Wendy Kaminer, prawniczka, w istocie niewiele przesadziła, twierdząc, że w dzisiejszej Ameryce żartowanie z religii jest czymś równie ryzykownym, jak spalenie amerykańskiej flagi na konferencji Legionu Amerykańskiego4.
Sytuacja ateistów w USA przypomina obecnie położenie homoseksualistów przed pięćdziesięciu laty. Dziś, po dekadach działalności ruchu Gay Pride, homoseksualista ma nawet szanse - choć nadal nie jest to proste - zostać wybranym na urząd publiczny. Gallup przeprowadził w roku 1999 szeroko zakrojone badania, w których pytano Amerykanów, czy oddaliby w wyborach swój głos na spełniającego pod innymi względami wszelkie wymogi kandydata, gdyby był kobietą (95% odpowiedziało twierdząco), katolikiem (94%), żydem (92%), Murzynem (92%), mormonem (79%), homoseksualistą (79%). Możliwość zagłosowania na ateistę zadeklarowało zaledwie 49% respondentów. Najwyraźniej przed nami jeszcze długa droga. Tymczasem ateistów, zwłaszcza wśród wykształconych elit, jest znacznie więcej, niż sobie na ogół wyobrażamy. Tak było zresztą już w XIX stuleciu. Oto, co pisał John Stuart Mili: „Świat byłby zadziwiony, wiedząc, jak wielka część spośród najwybitniejszych jednostek, również tych powszechnie otoczonych szacunkiem z racji swej cnoty i mądrości, pozostaje głęboko sceptyczna w kwestiach religijnych”.
Dziś słowa te są pewnie jeszcze bardziej trafne (pokażę to między innymi w Rozdziale 3.). Przyczyną, dla której wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak powszechna jest to postawa, jest nasza, ateistów, niechęć do „ujawnienia się” (come out). Marzy mi się, by ta książka zachęciła czytelników do podjęcia takiej decyzji. Dokładnie tak samo było z ruchem gejowskim - im więcej ludzi ujawniało swoją orientację, tym łatwiej było uczynić to innym: dla uruchomienia reakcji łańcuchowej potrzeba pewnej masy krytycznej.
Zgodnie z badaniami opinii publicznej liczba ateistów i agnostyków w Stanach Zjednoczonych jest wielokrotnie wyższa niż liczba wyznawców judaizmu, jak również większości innych wyznań. W odróżnieniu jednak od żydów, którzy od dawna uchodzą za jedno z najbardziej wpływowych lobby, czy ewangelicznych chrześcijan, którzy dysponują jeszcze większym politycznym potencjałem, siła przebicia ateistów i agnostyków, nietworzących żadnej zwartej grupy, jest praktycznie zerowa. Oczywiście, można powiedzieć, że wszelka próba zorganizowania ateistów byłaby równie daremna, jak nakłanianie kotów do życia w stadzie, jako że ateizm łączy się na ogół z niezależnością myślenia i niechęcią do podporządkowania się czemukolwiek. Być może jednak pierwszym krokiem we właściwym kierunku byłoby stworzenie „masy krytycznej” tych, którzy gotowi są głośno powiedzieć: „Tak, jestem ateistą!”, i dać innym dobry przykład. Koty bez wątpienia nie są zwierzętami stadnymi, lecz jeśli zbiorą się do kupy, trudno ich nie usłyszeć.
Tytuł tej książki wzbudził zastrzeżenia kilku psychiatrów, którzy zwrócili mi uwagę, że „delusion” [urojenie] to termin mający w psychiatrii ściśle zdefiniowane znaczenie i nie należy nim szafować na prawo i lewo. Trzech z nich napisało nawet do mnie z propozycją, by na określenie urojeń typu religijnego wprowadzić neologizm „relusion”5 (od „religious delusion”). Być może kiedyś się on przyjmie, na razie jednak wolę pozostać przy „urojeniu” i krótko to uzasadnię. Otóż Penguin English Dictionary definiuje „delusion” jako „fałszywe przekonanie lub wrażenie” (a false belief or impression)6 . Ku mojemu zaskoczeniu autorzy słownika jako przykład użycia terminu „urojenie” przytoczyli następujący cytat z Phillipa E. Johnsona: „Historia darwinizmu to historia wyzwolenia ludzkości z urojenia, iż jej losy wyznacza jakiś wyższa moc”. Czyżby to był tenże sam Phillip E. Johnson, który dziś w Ameryce przewodzi antydarwinowskiej krucjacie kreacjonistów? Tak jest w istocie, a cytat przypuszczalnie został wyrwany z kontekstu. (Mam nadzieję, że moja szlachetność zostanie odwzajemniona - kreacjoniści nie zwykli przestrzegać żadnych reguł w atakach na mnie i w pełni świadomie i z rozmysłem wymachują wyrwanymi z kontekstu cytatami z moich książek.) Niezależnie od tego, co Johnson miał akurat na myśli, pod zdaniem w cytowanym powyżej kształcie mógłbym podpisać się obiema rękami.
Słownik angielski dostarczany z edytorem Microsoft Word definiuje „urojenia” jako „fałszywe przekonania, utrzymujące się mimo silnych przeciwnych dowodów; często oznaka zaburzeń psychicznych”. Pierwsza część tej definicji doskonale pasuje do przekonań religijnych. W kwestii, czy jest to oznaka choroby psychicznej, przychylam się raczej do opinii Roberta E. Pirsiga, autora książki Zen a sztuka oporządzania motocykla: „Jeśli jedna osoba ma urojenia, mówimy o chorobie psychicznej. Gdy wielu ludzi ma urojenia, nazywa się to Religią”.
Założony przez mnie cel tej książki zostanie osiągnięty, jeśli każdy religijny czytelnik, przeczytawszy ją pilnie od deski do deski, stanie się ateistą. Czyż to nie przesadny optymizm z mojej strony? Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, że do zatwardziałych teistów nie przemówią żadne argumenty, gdyż trwająca od najmłodszych lat indoktrynacja, której metody doskonalone były przez stulecia (pomińmy chwilowo kwestię, czy poprzez ewolucję, czy „inteligentny projekt”), całkowicie ich uodporniła. Jednym z najskuteczniejszych sposobów uodparniania jest po prostu absolutny zakaz sięgania po książki takie jak ta, jako będące nieodwołalnie „dziełem Szatana”. Wszakże ufam, że i wśród wierzących nie brak jednostek o otwartych umysłach - których indoktrynacja była nieco mniej perfidna, do których nie trafiła, czy wreszcie tych, którzy byli na tyle inteligentni, by ją przejrzeć. Takim ludziom, wolnym w głębi ducha, potrzeba zwykle tylko nieco zachęty, by porzucić religijny nałóg. Przynajmniej chcę mieć nadzieję, że żaden z czytelników tej książki nie powie nigdy: Nie wiedziałem, że można.
Bardzo wielu ludziom winien jestem słowa podzięki za pomoc w przygotowaniu tej książki. Nie dałbym rady wymienić tu ich wszystkich, ale w żadnym wypadku nie mogę pominąć mojego agenta Johna Brockmana ani redaktorów - Sally Gaminara (z Transworld) i Eamona Dolana (z Houghton Mifflin). Oboje nadzwyczaj wnikliwie i wyrozumiale przeczytali cały tekst, udzielając mi wielu cennych rad i uwag, a ich niekłamany entuzjazm i życzliwość były dla mnie źródłem stałej motywacji do dalszej pracy. Redakcja tekstu w wykonaniu Gillian Somerscales była zaiste fenomenalna, a jej konstruktywne poprawki zawsze dotykały samego sedna spraw. Na różnych etapach pracy dawałem tekst do czytania także innym osobom. Z tego grona na moją szczególną wdzięczność zasłużyli Jerry Coyne, J. Anderson Thomson, R. Elisabeth Cornwell, Ursula Goodenough i Latha Menon, a najbardziej niezrównana Karen Owens, której wiedza o kulisach żmudnego wykuwania ostatecznego kształtu tej książki jest niemal równie wielka jak moja.
Książka Bóg urojony zawdzięcza sporo (i vice versa) przygotowanemu przeze mnie dwuczęściowemu filmowi dokumentalnemu Root of All Evil7 ?, który brytyjska telewizja (Channel Four) wyemitowała w styczniu 2006 roku. Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w jego produkcji, a zwłaszcza Deborze Kidd, Russellowi Barnesowi, Timowi Craggowi, Adamowi Prescodowi, Alanowi Clementsowi i Hamishowi Mykurze. Channel Four oraz IWC Media należą się podziękowania za zgodę na wykorzystanie w mojej książce materiałów z filmu. A tak przy okazji - w Wielkiej Brytanii Root of All Evil? miał doskonałe recenzje (i oglądalność). Z innych telewizji, jak na razie, prawa do emisji kupiła jedynie Australian Broadcasting Corporation. Zobaczymy, czy którakolwiek z amerykańskich stacji odważy się ten film w ogóle pokazać 8.

Koncepcja tej książki rodziła się we mnie od kilku lat. Przez ten czas o niektórych zawartych w niej ideach opowiadałem podczas wykładów (zwłaszcza Tanner Lectures na Harvard University) i pisałem w licznych artykułach. Zwłaszcza dla czytelników mojego stałego felietonu we „Free Inquiry” niektóre fragmenty będą brzmiały znajomo. Przy okazji chciałbym podziękować Tomowi Flynnowi, wydawcy tego wspaniałego czasopisma, za to, że przekonał mnie, bym na stałe zagościł na jego łamach. Co prawda, musiałem chwilowo zawiesić tę współpracę, aby poświęcić czas na ukończenie książki, ale teraz powrócę do swojej rubryki i mam nadzieję, że stanie się ona miejscem poważnej debaty nad sprawami poruszonymi w Bogu urojonym.
Z wielu przyczyn na moją wdzięczność zasługują również Dan Dennett, Marc Hauser, Michael Stirrat, Sam Harris, Helen Fisher, Margaret Downey, Ibn Warraq, Hermione Lee, Julia Sweeney, Dan Barker, Josephine Welsh, Ian Baird, a zwłaszcza George Scales. W naszych czasach jest rzeczą przyjętą, że książka taka jak ta znajduje swe dopełnienie w postaci aktywnego internetowego forum, gdzie znaleźć można dodatkowe materiały, reakcje, komentarze, dyskusję, pytania i odpowiedzi - kto wie, co tam się jeszcze trafi w przyszłości. Mam nadzieję, że oficjalna witryna Richard Dawkins Foundation for Reason and Science [Fundacji Richarda Dawkinsa na rzecz rozumu i nauki] (http://www.richarddawkins.net ) dobrze spełni tę funkcję. Chciałbym niezmiernie podziękować Joshowi Timonenowi za talent, profesjonalizm i poświęcenie, z jakim tę witrynę prowadzi.
Nade wszystko wdzięczny jestem mojej żonie Lalli Ward, która trwała dzielnie przy moim boku we wszystkich chwilach zwątpienia i rezygnacji. Lalla nie tylko służyła mi moralnym wsparciem i wskazywała trafnie, jak coś poprawić, ale również - i to dwukrotnie, na dwóch różnych etapach powstawania książki - przeczytała mija całą na głos, dzięki czemu mogłem naocznie (a raczej nausznie) przekonać się, jak może tekst ten odebrać ktoś niebędący mną. Polecam gorąco tę metodę innym autorom, choć ostrzegam, że dla osiągnięcia rzeczywiście dobrych efektów lektorem powinna być osoba z profesjonalnym przygotowaniem aktorskim, która potrafi operować głosem i ma wyczucie melodii języka.
WSTĘP DO II WYDANIA (W OPRAWIE MIĘKKIEJ)
Wydanie Boga urojonego w twardej oprawie było jednym z bestsellerów roku 20069, co wywołało pewne zdziwienie. Czytelnicy przyjęli książkę bardzo ciepło, o czym świadczy chociażby zdecydowana większość spośród ponad tysiąca komentarzy, jakie dotąd zamieścili w Amazonie. Ton drukowanych w prasie recenzji był jednak mniej przychylny. Gdyby ktoś chciał być cynikiem, mógłby przyjąć, że to po prostu konsekwencja braku wyobraźni i wyuczonych odruchów redaktorów odpowiedzialnych za działy recenzji -jeśli jest „Bóg” w tytule, to dajmy to jakiemuś religioznawcy. Może jednak nadmierny cynizm przeze mnie przemawia…
Kilka spośród tych nieprzychylnych recenzji zaczynało się od frazy która od dawna już budzi we mnie dreszcz: „Jestem ateistą, ALE…”. Dan Dennett pisał w Breaking the Spell, jak zadziwiająco wielka liczba intelektualistów „wierzy w wiarę”, nawet tych, którzy sami religijni w najmniejszym stopniu nie są. Ci „pośrednio” wierzący są przy tym często bardziej gorliwi od autentycznych wyznawców, a ich zapał pompowany jest jeszcze przez w samej już intencji przypochlebczą „otwartość umysłu”: „Niestety! Nie mogę dzielić Twojej wiary, ale szanuję ją i rozumiem”.
„Jestem ateistą, ALE…” Ciąg dalszy jest niemal równie mało przydatny, nihilistyczny bądź wreszcie - co gorsza - przesycony triumfalistycznym negatywizmem. Warto jednak zauważyć różnicę między powyższym a innym ulubionym genre: „Kiedyś byłem ateistą, ale…”. To bardzo stary trik, wielce ceniony przez różnych religijnych apologetów od czasów CS. Lewisa aż do dziś. To takie mruganie okiem do młodych i modnych - zawsze zdumiewa mnie, jak często to działa. Bądźcie czujni!
Dla swojej witryny napisałem nawet artykuł I’m an atheist BUT… i z niego właśnie zaczerpnąłem poniższą listę zarzutów i pretensji, jakie sprowokowało pierwsze wydanie (w twardej oprawie) Boga urojonego. Strona richarddawkins.net - wspaniale prowadzona przez Josha Timonena-ma dziś niezliczone niemal rzesze współpracowników, którzy suchej nitki nie zostawili na moich krytykach i rozprawili się z wszystkimi tymi zarzutami, choć przyznać muszę, że w nieco mniej zawoalowany sposób i nieco mniej grzecznym tonem niż ja sam czy też moi koledzy-filozofowie, A.C. Grayling, Daniel Dennett, Paul Kurtz i inni, w tekstach publikowanych w druku.
Nie wolno krytykować religii, jeśli nie towarzyszy temu szczegółowa analiza uczonych ksiąg teologicznych.
Zaskakujący bestseller? Jeden z moich wysoce intelektualnych krytyków zasugerował, że gdybym omówił epistemologiczne różnice między Akwinatą a Dunsem Szkotem, gdybym rzetelnie przedstawił pogląd Eriugeny na subiektywność doświadczenia wiary, rozważania Rahnera o łasce i Moltmana o nadziei (chyba sam żywił daremną nadzieję, że coś takiego uczynię), wówczas świetna sprzedaż mojej książki nie byłaby zaskoczeniem - byłaby cudem. Tyle że nie o to mi chodzi. W odróżnieniu od Stephena Hawkinga (który zastosował się do rady, że każdy wzór matematyczny obniża sprzedaż książki o połowę), z radością porzuciłbym wszelką nadzieję na ujrzenie swojego nazwiska na listach bestsellerów, gdyby była choć najmniejsza szansa na to, że Duns Szkot zdoła sprowadzić na nas iluminację i pomóc odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: Czy Bóg istnieje? Jednak niemal cała literatura teologiczna po prostu przyjmuje założenie, że On jest. Dla moich celów wystarczyło więc, że zająłem się tylko tymi teologami, którzy poważnie analizowali możliwość Jego nieistnienia i do niej za pomocą dowodów się odnosili. Mam nadzieję, że coś takiego udało mi się zrobić w Rozdziale 3., i to nie dość, że wyczerpująco, to jeszcze z wystarczającą dozą humoru.
A skoro już o poczuciu humoru mowa, to nie potrafiłbym zaproponować nic lepszego niż EZ. Mayers, który na swojej witrynie „Pharyngula” opublikował wspaniałą Courtier’s Reply [Odpowiedź dworzanina]:
Bezczelność i tupet zarzutów niejakiego Dawkinsa nie dziwią, gdy uświadomimy sobie jego brak odpowiedniego wykształcenia. Pan Dawkins nie zna na pewno uczonej i szczegółowej dysertacji hrabiego Roderiga z Sewilli, poświęconej niespotykanej cudowności egzotycznych skór, z jakich szyte są buty Jego Cesarskiej Mości. Wszystko wskazuje też, że obce jest mu arcydzieło Belliniego O poświacie, jaką roztaczają pióra cesarskiego kapelusza. My tymczasem doczekaliśmy się już powstania całych szkół, które nieustannie publikują uczone traktaty o przewspaniałości szat Jego Wysokości, a w każdej poważnej gazecie jest nawet specjalna rubryka poświęcona cesarskim kreacjom [...] Dawkins jednak ten wielki filozoficzny dorobek ośmiela się zignorować po to tylko, by z arogancją i okrucieństwem zarazem stwierdzić: „Cesarz jest nagi!” [...] Póki pan Dawkins nie przeszkoli się w salonach mody Paryża i Mediolanu, dopóki nie zrozumie, na czym polega różnica między riuszkami a frywolitkami, pozostaje tylko przyjąć, że wszystko, co napisał, nie stanowi w istocie najmniejszej obrazy dla cesarskiego gustu. Biologiczne wykształcenie, jakie odebrał pan Dawkins, może i sprawia, że potrafi on odróżnić genitalia, gdy ktoś wymachuje mu nimi przed nosem, ale to o wiele za mało, by potrafił należycie docenić jakość wyimaginowanych tkanin.
By już zakończyć ten wątek - większość z nas na szczęście nie wierzy we wróżki, astrologię i Latającego Potwora Spaghetti; i nie musieliśmy się w tym celu wgłębiać się w pastafariańskie rozprawy teologiczne.
Kolejny zarzut nieco się z powyższym wiąże - nazywam go „zarzutem z figuranta”.
Atakuję to, co w religii najgorsze, a ignoruję to, co w niej najlepsze.
„Zajmuje się pan ohydnymi podżegaczami, maniakami jak Ted Haggard, Jerry Falwell czy Pat Robertson, a nie wyrafinowanymi teologami, Tillichem czy Bonhoefferem, którzy nauczają takiej religii, w jaką ja wierzę.”
Gdyby to taka subtelna i zniuansowana wiara dominowała w świecie, byłby on na pewno o wiele lepszym miejscem, a ja napisałbym zupełnie inną książkę. Ponura prawda jest niestety taka, iż uczciwa i godna szacunku religia to margines; statystycznie rzecz biorąc, można ją pominąć. Dla przeważającej większości wiernych na całym świecie religią jest coś bardzo zbliżonego do poglądów prezentowanych przez osobników w rodzaju Robertsona, Falwella, Haggarda albo Osamy bin Ladena lub ajatollaha Chomeiniego. Ci ludzie nie są żadnym folklorem, figurantami - mają olbrzymie wpływy i nie można ich lekceważyć.
Jestem ateistą, muszę jednak stanowczo odciąć się od ostrego, niepotrzebnie złośliwego, nieopanowanego i nietolerancyjnego języka, jakim pisze pan o religii.
Mam wrażenie, że język Boga urojonego jest raczej łagodniejszy i bardziej opanowany niż to, z czym zetknąć się możemy na co dzień, choćby słuchając komentatorów politycznych albo krytyków literackich czy teatralnych. Może być natomiast odbierany jako niewłaściwy i za mocny za sprawą tej dziwacznej, acz powszechnie akceptowanej zasady (odsyłam do wystąpienia Douglasa Adamsa cytowanego w Rozdziale 1.), iż wierzeniom religijnym należy się wyjątkowa pozycja, a wszelki krytycyzm wobec nich jest niedopuszczalny.
Horatio Bottomley członek brytyjskiego parlamentu, zaproponował w roku 1915, by po wojnie Jeśli ktoś znajdzie się w restauracji i odkryje, że obsługiwany jest przez kelnera-Niemca, niech chluśnie mu zupą w twarz; jeśli spotka Niemca-urzędnika, niech rozbije mu głowę kałamarzem”. Oto przykład języka nietolerancji (głupi zresztą i retorycznie nieskuteczny nawet w swojej epoce). Proszę porównać powyższy cytat ze zdaniami rozpoczynającymi Rozdział 2. Boga urojonego, które najczęściej cytowane są na dowód mojej „zaczepliwości”. Nie mnie oceniać, czy odniosłem sukces, ale wiem, jakie były moje intencje - zależało mi na ostrym, lecz zarazem żartobliwym frontalnym ataku, a nie na jałowym wyzłośliwianiu się. Podczas publicznej lektury mojej książki ten akapit nieodmiennie wywołuje u słuchaczy dobroduszny uśmiech i dlatego oboje z moją żoną Lalłą zawsze posługujemy się nim, by przełamać pierwsze lody. Jeśli miałbym zgadywać, dlaczego taka jest reakcja, to zaryzykowałbym następującą hipotezę - to działa kontrast między tematem, który mógłby być przedstawiony napastliwie, a nawet wręcz wulgarnie, a określeniami, jakie faktycznie padają; mało kto spodziewa się w tym momencie takich rzadko używanych, „uczonych” terminów jak mizogin, dzieciobójca, megaloman czy homofob. Wzorowałem się zresztą w tym momencie na jednym z najdowcipniejszych pisarzy XX wieku - Evelyn Waugh zaś chyba przez nikogo nie może być nazwany autorem napastliwym lub złośliwym (nie przypadkiem zresztą Waugh jest bohaterem jednej z przytaczanych w mojej książce anegdot).
Krytycy teatralni i literaccy bywają wręcz chwaleni za złośliwy ton swoich recenzji, gdy jednak ktoś pisze o wierzeniach religijnych, nawet jasność wywodu przestaje być cnotą, a zaczyna być traktowana jako przejaw agresji i wrogości. Polityk może swojego oponenta wydrwić bezlitośnie i taka zadziorność jeszcze przyniesie mu poklask, ale niech tylko jakiś krytyk religii posłuży się określeniami, które w innym kontekście uznane by zostały co najwyżej za dość bezpośrednie lub szczere, a „dobrze wychowana” publiczność zaciska usta i z niesmakiem zaczyna potrząsać głową. Nawet świecka publiczność; zwłaszcza ta jej część, która lubuje się w rozpoczynaniu wypowiedzi od: „Jestem ateistą, ALE…”.
Przekonywać i tak przekonanych. Po co?
„Kącik konwertytów” (Converts’ Corner) na RichardDawkins.net najlepiej dowodzi fałszywości tego zarzutu, ale nawet gdyby był on prawdziwy i tak można go odrzucić. Po pierwsze tych „przekonanych” niewierzących jest - zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych 10 - znacznie więcej, niż wielu się spodziewa, lecz (znów zwłaszcza w USA) potrzebują oni zachęty, by się ujawnić. I jeśli mogę oceniać na podstawie tego, co usłyszałem w całej Ameryce Północnej podczas spotkań promujących moją książkę, to to, co robią Sam Harris, Dan Dennett, Christopher Hitchens czy wreszcie niżej podpisany, jest doceniane.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto przekonywać przekonanych, może bardziej subtelnej natury, ale nie mniej ważny. W samej książce dużo pisałem o „budzeniu świadomości”. Gdy feministki zaczęły zwracać naszą uwagę na seksizm języka, głos ich też z początku przynajmniej docierał jedynie do ludzi, którzy i tak mieli już świadomość, że istnieje dyskryminacja z powodu płci i że kwestia równouprawnienia jest ważna. Kwestie językowe jednak, na przykład dyskryminująca funkcja zaimków osobowych, często uchodziły uwagi nawet najbardziej „przekonanych” i zdarzało się, że zadeklarowani „antyseksiści” nieświadomie używali języka, który wykluczał z publicznego dyskursu połowę naszego gatunku.
Są jeszcze inne wywodzące się z religii językowe konwencje, które powinny podzielić los seksistowskich, i to konwencje powszechne także wśród „przekonanych” ateistów. Dlatego wszyscy musimy być ich świadomi i zważać na nie. I wierzący, i niewierzący nieświadomie przestrzegają na przykład zasady, jakoby religii należały się jakieś szczególne i nadzwyczajne szacunek i uprzejmość. Co więcej - i na to nigdy nie przestanę zwracać uwagi - panuje też milcząca zgoda na etykietowanie małych dzieci przekonaniami religijnymi rodziców. W tym punkcie ateiści powinni być bardzo wyczuleni i nigdy nie będzie dość „budzenia świadomości”. Religia to jedyna sfera, w której, na mocy powszechnej zgody, daliśmy rodzicom pełne prawo, by wtłaczali swoje przekonania dzieciom, te zaś są przecież jeszcze o wiele za małe, by móc wyartykułować albo w ogóle mieć jakiekolwiek własne poglądy. Pamiętajmy-nie ma chrześcijańskich dzieci, są tylko dzieci chrześcijańskich rodziców! Wbijajmy to wszystkim do głowy!
Jest pan takim samym fundamentalistą jak ci, których pan krytykuje.
Proszę - nie! Proszę nie mylić pasji z fundamentalizmem! Nawet pasjonat może zmienić zdanie, fundamentalista - nie. Chrześcijańscy fundamentaliści z pasją odrzucają teorię ewolucji, ja z pasją jej bronię. Pasja za pasję, m

Oczywiście w pewnym sensie my, jak wszystkie ziemskie zwierzęta, żyjemy i musimy przetrwać również w Mikroświecie atomów i elektronów - choćby impulsy nerwowe, które składają się na nasze myślenie i wyobraźnię, bezpośrednio zależą od zjawisk zachodzących w Mikroświecie. Tyle że żadne działanie, jakie kiedykolwiek musieli podjąć nasi dzicy przodkowie, żadna ich decyzja nie wymagała rozumienia tego Mikroświata. Oczywiście rzecz wyglądałaby zupełnie inaczej, gdybyśmy byli bakteriami i ruchy cieplne cząsteczek bezustannie przerzucałyby nas z kąta w kąt, szczęśliwie jednak dla siebie jesteśmy zbyt masywni i zbyt nieporęczni, by zauważyć i poczuć ruchy Browna. Jesteśmy natomiast bezpośrednio uzależnieni od grawitacji, ale za to tak słabe oddziaływanie jak napięcie powierzchniowe praktycznie dla nas nie istnieje - dla małych owadów zaś priorytety są dokładnie przeciwne, taki insekt nigdy nie uznałby napięcia powierzchniowego za zaniedbywalne, one czują je całym ciałem.
W książce Creation: Life and How to Make It [Kreacja: życie i jak je stworzyć] Steve Grand wręcz pokpiwa sobie z naszej fascynacji materią. Ludzie, jak pisze, mają skłonność do traktowania wyłącznie obiektów „materialnych” jako „rzeczywistych”. „Fale” elektromagnetyczne w próżni uznajemy za coś „nierzeczywistego”. Zresztą jeszcze uczeni epoki wiktoriańskiej uważali, że fale te muszą rozchodzić się w jakimś materialnym ośrodku, a ponieważ nic takiego wówczas nie znano, wymyślili nawet specjalnie światłoprzewodzący „eter”. Uznajemy tylko taką „realną”, twardą i namacalną materię, bo nasi przodkowie ewoluowali w Śródświecie, gdzie dla przetrwania takie pojęcie było bardzo użytecznym konstruktem.
Z drugiej jednak strony nawet my, mieszkańcy Śródświata, zdajemy sobie sprawę, że wir jest czymś całkiem „realnym”, tak samo jak skała, mimo że materia konstytuująca wir nieustannie się zmienia. Na pustynnych równinach Tanzanii, u podnóża Ol Donyo Lengai, świętej góry-wulkanu Masajów, jest wielka wydma - tworzy ją popiół, pozostałość po erupcji z 1969 roku. Ukształtował ją wiatr, a najwspanialsze jest to, że wydma ta ustawicznie fizycznie się przemieszcza (w geomorfologii taka ruchoma wydma zwie się barchan) - wędruje na zachód w tempie siedemnastu metrów na rok. Przesuwając się, zachowuje półksiężycowaty kształt. Ramiona wysunięte zgodnie z kierunkiem wiatru przemieszczają się szybciej niż część centralna wydmy; ziarenka pyłu „wspinają się” na grzbiet i opadają po przeciwnej stronie. W sumie jednak nawet barchan jest bardziej „rzeczą” niż falą. Gdy mowa o fali, choćby morskiej, to tylko wydaje się nam, jakby to woda przesuwała się po otwartym morzu, tymczasem w rzeczywistości molekuły wody przesuwają się wyłącznie w pionie. Tak samo jest z falą dźwiękową - fala się przemieszcza, ale cząsteczki powietrza nie; to byłby wiatr, a nie dźwięk. Dlatego właśnie Steve Grand pisze, że ty czy ja bardziej jesteśmy falą niż jakimś stałym „obiektem”. I dlatego proponuje swoim czytelnikom:
pomyśl, o czymś, co pamiętasz z dzieciństwa. Przypomnij sobie jakieś bardzo wyraziste wspomnienie, coś, co naprawdę czujesz, widzisz, zupełnie jakbyś tam był. Przecież byłeś tam, czyż nie?! Jak inaczej mógłbyś to wszystko pamiętać. Ale mam dla ciebie złą wiadomość - nie było cię tam] Ani jeden atom twojego ciała nie znajdował się w tym miejscu, gdzie to wszystko się działo [...] Materia wędruje z miejsca w miejsce i w pewnej chwili formuje się w coś, co jest tobą. Czymkolwiek jesteś więc w tej chwili, nie jesteś tym, z czego jesteś zbudowany. A jeśli w tej chwili włosy nie stanęły ci dęba, przeczytaj to, co napisałem, jeszcze raz. To ważne…309
„To jest realne” nie jest frazą, której powinniśmy łatwowiernie nadużywać, pokładając w niej naiwne zaufanie. Gdyby neutrino miało mózg ukształtowany pod wpływem ewolucyjnych nacisków na jego neutrinowych przodków, powiedziałoby, że ściana „naprawdę” składa się głównie z próżni. Nasz mózg wyewoluował u przodków zmagających się ze Śródświatem, a nie z Mikroświatem, i nasz „prawdziwy” świat to świat, w którym skały są twarde. Dla każdego zwierzęcia „prawdziwy” oznacza taki, jakiego jego mózg potrzebuje, by przetrwać. A ponieważ różne gatunki żyją w bardzo różnych rzeczywistościach, mamy do czynienia z bardzo chwilami kłopotliwą wielością „prawd”.
Świat, jakim go widzimy, nie jest niezmienionym, wiernym odbiciem realnego („prawdziwego”) świata. Jest modelem świata, regulowanym i dopasowywanym przez napływające dane zmysłowe - modelem stworzonym tak, by był przydatnym narzędziem w radzeniu sobie z realnym światem. Zależnie od tego, z jakiego typu zwierzęciem mamy do czynienia, natura modelu może być bardzo odmienna. Latające zwierzę potrzebuje zupełnie innego modelu rzeczywistości niż zwierzę biegające, wspinające się lub pływające. Model drapieżnika jest inny niż model jego ofiary, mimo że ich światy w dużym stopniu na siebie się nakładają. Mózg małpy musi być wyposażony w oprogramowanie potrafiące symulować trójwymiarową plątaninę gałęzi i pni. Wioślak nie musi mieć w mózgu oprogramowania do obróbki trzech wymiarów, bo żyje na powierzchni stawu, niczym w krainie płaszczaków Edwina Abbotta. Kret z kolei dysponować musi modelem świata umożliwiającym mu poruszanie się pod ziemią. Mózgowe oprogramowanie golca jest zapewne dość podobne do kreciego, ale już na przykład wiewiórka, mimo że jest gryzoniem tak samo jak golec, potrzebuje oprogramowania o możliwościach zbliżonych do tego, w jakie wyposażony jest małpi mózg.
W Ślepym zegarmistrzu (i nie tylko) zastanawiałem się, czy nietoperze nie „widzą” barw za pomocą uszu. Model rzeczywistości niezbędny nietoperzowi, by w trójwymiarowym świecie bez problemu mógł łapać robaki, musi być dość podobny do modelu, jaki ewolucja wytworzyła w jaskółczych mózgach - wszak oba realizują dość podobne zadania. To, iż nietoperz do aktualizacji danych obrabianych przez jego mózgowy software posługuje się echem, a jaskółka światłem, w sumie nie ma wielkiego znaczenia. Nietoperze, jak przypuszczam, wykorzystują odbierane barwy, „czerwony” lub „niebieski” na przykład, jako przydatne, wewnętrzne etykietki pewnych użytecznych dla nich właściwości echa i być może na tej podstawie klasyfikują akustyczną fakturę różnych powierzchni. Jaskółki te same odebrane barwy wykorzystują do klasyfikowania dłuższych i krótszych fal świetlnych. W sumie zaś ważne jest, że o naturze mózgowego modelu decyduje nie to, które zmysły dostarczają mu dane, a raczej do czego jest wykorzystywany. Przykład z nietoperzami pokazuje nam, iż ów umysłowy model świata (w przeciwieństwie do samych danych dostarczanych nieustannie przez zmysły) jest adaptacją do środowiska i stylu życia zwierzęcia, taką samą adaptacją, jak skrzydła, nogi czy ogon.
Cytowałem już wcześniej artykuł J.B.S. Haldane’a o „możliwych światach”. W tym tekście Haldane przytacza też bardzo interesujące informacje o funkcjonowaniu zwierząt, których świat zdominowany jest przez zapach. Otóż okazuje się, że psy potrafią po zapachu rozróżnić dwa bardzo podobne lotne kwasy tłuszczowe - kwas kaprylowy i kwas kaprynowy - nawet jeśli ich stężenie nie przekracza jednej części na milion. Pod względem budowy chemicznej cząsteczki tych kwasów różnią się zaledwie dwoma atomami węgla - łańcuch węglowy w kwasie kaprylowym jest o dokładnie dwa atomy dłuższy. Haldane twierdzi, iż bardzo możliwe, że pies potrafiłby „posługując się węchem, uporządkować cząsteczki kwasów tłuszczowych zgodnie z ich masą cząsteczkową, tak samo jak człowiek potrafi ułożyć struny fortepianu w kolejności od najkrótszej do najdłuższej, która to kolejność odpowiada wysokości tonu”.
Jest jeszcze jeden kwas tłuszczowy, kwas kapronowy, który od kaprylowego i kaprynowego też różni się tylko długością łańcucha węglowego (ma o dwa atomy węgla więcej). Pies, który nigdy nie zetknął się z tym kwasem, prawdopodobnie nie miałby większych problemów z wyobrażeniem sobie, jak pachnie, tak jak nam nie sprawia kłopotu wyobrażenie sobie dźwięku trąbki o ton wyższego niż zasłyszany przed chwilą. Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym, że dla psa (albo dla nosorożca) mieszanina zapachów może być czymś takim, jak dla nas ciąg harmonicznych dźwięków. Choć może raczej jak dysonanse, nie jak melodia, gdyż melodia składa się z tonów mających wyraźny początek i koniec oraz o określonym czasie trwania,

zupełnie inaczej niż zapachy. Może psy i nosorożce czują zapach kolorów - mogłoby to być dla nich równie przydatne, jak dla nietoperzy.
W istocie przecież wrażenia, które nazywamy kolorami, są to po prostu narzędzia wykorzystywane przez nasz mózg do klasyfikowania ważnych dla nas właściwości zewnętrznego świata. Jakości zmysłowe, takie jak barwa - filozofowie nazywają je qualia - nie są nierozerwalnie powiązane z falą świetlną o określonej długości. To wewnętrzne etykiety, dostępne dla mózgu i wykorzystywane przez ten narząd do konstruowania modeli zewnętrznej rzeczywistości tak, by odzwierciedlały właściwości tejże rzeczywistości z jakiegoś powodu bardzo istotne dla zwierzęcia. Dla ludzi i ptaków postrzeganie barw wiąże się z długością fali świetlnej. W przypadku nietoperzy, taką przynajmniej hipotezę zaproponowałem, „widzenie” kolorów może wiązać się z odmiennymi właściwościami akustycznymi powierzchni o różnych barwach - może na przykład czerwień jest idealnie gładka, niebieski ma fakturę aksamitu, a zieleń jest szorstka. Dla psów zaś lub nosorożców barwa może być zapachem.
To potęga nauki sprawia, że możemy próbować wyobrażać sobie obcy nam zupełnie świat nietoperza, nosorożca, grzbietopławka albo kreta, bakterii czy kornika. To tylko dzięki nauce możemy szarpnąć za skraj czadoru i czerpać radość z widoku, który raptem odsłania się przed naszymi oczami.
Metaforę Sródświata - świata średnich wielkości, jaki możemy dostrzec przez wąską szczelinkę, przez którą oglądamy rzeczywistość - można też odnieść do innych „widm” czy wymiarów. Możemy na przykład stworzyć na własny użytek skalę nieprawdopodobieństwa. Tu również jej fragment, który potrafimy objąć naszą wyobraźnią, jest tylko bardzo wąskim wycinkiem całego zakresu potencjalnie możliwych fenomenów. Na jednym krańcu naszego kontinuum nieprawdopodobieństwa znalazłyby się wszystkie zdarzenia, które nazywamy niemożliwymi. Cuda na przykład to zdarzenia krańcowo nieprawdopodobne. Figurka Przenajświętszej Panienki może do nas pomachać. Atomy tworzące krystaliczną strukturę materii, z której figurkę wyrzeźbiono, nieustannie wibrują we wszystkich kierunkach. Ponieważ jest ich bardzo, bardzo wiele i ponieważ wibrują chaotycznie, ręka figurki, tak jak widzimy ją w naszym Śródświecie, pozostaje w bezruchu, jak to kawałek kamienia. Ale przecież może się zdarzyć, że wszystkie atomy w ręce posążku raptem zaczną przemieszczać się w jedną stronę, a potem poruszą się tak jeszcze raz i jeszcze raz… Wtedy poruszy się cała ręka, a my stwierdzimy, że Panienka właśnie nam pomachała. Coś takiego może się zdarzyć, tyle że szanse są tak małe, że gdyby ktoś chciał zapisać prawdopodobieństwo takiego zdarzenia w postaci ułamka dziesiętnego i zaczął pisać w momencie Wielkiego Wybuchu, to do dziś nie zapisałby wszystkich początkowych zer. Umiejętność obliczania takich szans to kolejny dar nauki, to ona wyposażyła nas w moc, dzięki której, miast unosić ręce w geście rozpaczy, możemy usiąść i policzyć prawdopodobieństwo nieprawdopodobnego. To kolejny obszar wolności, jaki przed ludzkim duchem otworzyła nauka.
Ewolucja w Śródświecie dość kiepsko wyposażyła nas do radzenia sobie ze zdarzeniami o znikomym prawdopodobieństwie. Na szczęście niewyobrażalna rozległość kosmosu i eony geologicznego czasu sprawiły, że zdarzenia, które w Śródświecie byłyby niemożliwe, stały się nieuchronne. I to znów nauka otworzyła dla nas szeroko okno, przez którego wąską tylko szparę mogliśmy wcześniej patrzeć na spektrum tego, co możliwe. Dziś rozum i rachunki pozwalają nam wędrować do takich obszarów prawdopodobieństwa, które dawniej uznawaliśmy za niedostępne (albo zamieszkane przez smoki i wróżki). Skorzystaliśmy już z tej nowej perspektywy, rozważając w Rozdziale 4. nieprawdopodobieństwo powstania życia, gdy przekonaliśmy się, że - jeśli uwzględnimy skalę czasową, w jakiej proces ten zachodził-nawet zdarzenie z chemicznego punktu widzęnia praktycznie niemożliwe w zasadzie musiało się wydarzyć. Posłużyliśmy się nią również, gdy zastanawialiśmy się nad całym wachlarzem potencjalnych wszechświatów, każdy z własnym zestawem praw i stałych fizycznych, i wskazaliśmy na antropiczną konieczność znalezienia się przez nas samych w którymś z bardzo nielicznych przyjaznych dla nas miejsc.
J.B.S. Haldane napisał, że Wszechświat jest zapewne „dziwniejszy, niż kiedykolwiek moglibyśmy się spodziewać”. Te słowa można jednak interpretować na dwa sposoby - dziwniejszy niż w ogóle można by się spodziewać, czy też dziwniejszy niż my moglibyśmy się spodziewać, a to ze względu na naturalne ograniczenia ludzkiego mózgu, ukształtowanego podczas ewolucyjnego terminowania w Śródświecie. Czy przez trening i praktykę uda nam się kiedyś wyzwolić z tego terminu? Czy kiedyś uda nam się ostatecznie pozbyć czarnych zasłon i nabyć umiejętność intuicyjnego - i matematycznego - pojmowania światów zjawisk bardzo małych, bardzo wielkich i bardzo szybkich?
Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale i tak jestem bardzo szczęśliwy, że przyszło mi żyć w czasach, gdy ludzkość przekracza dawne granice rozumienia. Więcej, gdy okazuje się, że może nie ma przed nami żadnych granic!

APPENDIX
Oto krótka lista organizacji i instytucji, do których mogą zwrócić się ludzie poszukujący wsparcia w odejściu od religii. Stale aktualizowaną listę znaleźć można na witrynie internetowej Fundacji Richarda Dawkinsa na rzecz rozumu i nauki (Richard Dawkins Foundation for Reason and Science: www.richarddawkins.net). Bardzo przepraszam, że lista ograniczona jest głównie do świata anglojęzycznego.
USA
• American Atheists
PO Box 5733, Parsippany, NJ 07054-6733; poczta głosowa: 1-908-276-7300; fax: 1-908-276-7402; e-mail: info@atheists.org;
www. atheists.org
• American Humanist Association
1777 T Street, NW, Washington, DC 20009-7125; tel: (202) 238-9088; tel. bezpłatny: 1-800-837-3792; fax: (202) 238-9003; www.americanhumanist.org
• Atheist Alliance International
PO Box 26867, Los Angeles, CA 90026; tel. bezpłatny: 1-866-HERETIC; e-mail: info@atheistalliance.org;
www. atheistalliance.org
• The Brights PO
Box 163418, Sacramento, CA 95816 USA; e-mail: the-brights@the-brights.net; www.the-brights.net
• Freedom From Religion Foundation
PO Box 750, Madison, WI 53701; tel.: (608) 256-5800; e-mail: info@ ffrf.org; www.ffrf.org
• The Skeptics Society
PO Box 338, Altadena, CA 91001; tel.: (626) 794-3119; fax: (626) 794-1301 e-mail: editorial@skeptic.com; www.skeptic.com
Wielka Brytania
• British Humanist Association
1 Gower Street, London WC1E 6HD; tel.: 020 7079 3580; fax: 020 7079 3588; e-mail: info@humanism.org. uk; www.humanism.org.uk
• International Humanist and Ethical Union - UK
1 Gower Street, London WC1E 6HD; tel.: 020 7631 3170; fax: 020 7631 3171; www.iheu.org
• National Secular Society
25 Red Lion Sąuare, London WCIR 4RL; tel: 020 7404 3126; fax: 0870 762 8971; www.secularism.org.uk
Od tłumacza
Na witrynie Fundacji Dawkinsa zarejestrowane są też polskie stowarzyszenia i organizacje http://richarddawkins.net/mainPage.php?bodyPage=localGroups.php&showCountry=Poland ,
nie jest to jednak ani aktualny, ani miarodajny wykaz. Osobiście rekomendowałbym:
* Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów 00-215 Warszawa, ul. Sapieżyńska 8 lok. biur. 8; tel. 0226358187,
http://www.racjonalista.pl
* Towarzystwo Humanistyczne http://humanizm.free.ngo.pl (tu znaleźć można między innymi informację, co należy uczynić, by wystąpić z Kościoła katolickiego)
* Stowarzyszenie na rzecz państwa neutralnego światopoglądowo „Neutrum” adres korespondencyjny: skrytka pocztowa 843,00-950 Warszawa 1; e-mail: cjanik@adm.uw.edu.pl; http://neutrum.racjonalista.pl/

Bibliografia - książki cytowane i polecane
Adams D., 2QQ3,The Salmon of Doubt, London, Pan. Wyd. polskie: Łosoś zwątpienia, Zysk i S-ka, Poznań 2003.
Alexander R.D., Tinkle D.W. (eds.), 1981, Natural Selection and Social Behavior, New York, Chiron Press.
Anon., 1985, Life — How Did It Get Here? By Evolution or by Creation?,New York, Watchtower Bible and Tract Society.
Ashton J.F. (red.), 1999, In Six Days: Why 50 Scientists Choose to Believe in Creation, Sydney, New Holland.
Atkins RW., 1992, Creation Revisited, Oxford, W. H. Freeman. Atran S., 2002, In Gods We Trust, Oxford University Press.
Attenborough D., 1960, Quest in Paradise, London, Lutterworth.
Aunger R., 2002, The Electric Meme: A New Theory of How We Think, New York, Free Press.
Baggini J., 2003, Atheism: A Very Short Introduction, Oxford, Oxford University Press.
Barber N., 1988, Lords of the Golden Horn, London, Arrow.
Barker D., 1992, Losing Faith in Faith, Madison, WI, Freedom From Religion Foundation.
Barker E., 1984, The Making of a Moonie: Brainwashing or Choice?, Oxford, Blackwell.
Barrow J.D., Tipler F.J., 1988, The Anthropic Cosmological Principle, New York, Oxford University Press.
Baynes N.H. (red.), 1942, The Speeches of Adolf Hitler, vol. 1, Oxford, Oxford University Press.
Behe M.J., 1996, Darwin’s Black Box, New York, Simon & Schuster.
Beit-HallahmiB., ArgyleM., 1997, The Psychology of Religious Behaviour, Belief and Experience, London, Routledge. Berlinerblau J., 2005, The Secular Bible: Why Nonbelievers Must Take Religion Seriously, Cambridge University Press.
Blackmore S., 1999, The Meme Machine, Oxford University Press. Wyd. polskie: Maszyna memowa, Rebis, Poznań 2002.
Blaker K. (ed.), 2003, The Fundamentals of Extremism: The Christian Right in America, Plymouth, MI, New Boston.
Bouquet AC, 1956, Comparative Religion, Harmondsworth, Penguin.
Boyd R., Richerson EJ., 1985, Culture and the Evolutionary Process, Chicago, University of Chicago Press.
Boyer R, 2001, Religion Explained, London, Heinemann.
BrodieR., 1996, Virus of the Mind: The New Science ofthe Meme, Seattle, Integral Press.
Buckman R., 2000, Can We Be Good without God?, Toronto, Viking.
Bullock A., 1991, Hitler and Stalin, London, HarperCollins. Wyd. polskie: Hitler i Stalin, Bellona, Warszawa 1997.
Bullock A., 2005, Hitler: A Study in Tyranny, London, Penguin. Wyd. polskie: Hitler. Studium tyranii, Iskry, Warszawa 2004.
Buss D.M. (ed.), 2005, The Handbook of Evolutionary Psychology, Hobo-ken, NJ, Wiley.
Cairns-Smith A.G., 1985, Seven Clues to the Origin of Life, Cambridge, Cambridge University Press.
Comins N.F., 1993, What if the Moon Didn’t Exist?, New York, HarperCollins.
Coulter A., 2006, Godless: The Church of Liberation, New York, Crown Forum.
Darwin C, 1859, Ore the Origin of Species by Means of Natural Selection, London, John Murray.
Wyd. polskie: O powstawaniu gatunków, De-Agostini-Altaya, Warszawa 2001
Dawkins M. Stamp, 1980, Animal Suffering, London, Chapman & Hall.
Dawkins R., 1976, The Selfish Gene, Oxford, Oxford University Press.
Wyd. polskie: Samolubny gen, Prószyński i S-ka, Warszawa 1998.
Dawkins R., 1982, The Extended Phenotype, Oxford, W H. Freeman.
Wyd. polskie: Fenotyp rozszerzony, Prószyński i S-ka, Warszawa 2003.
Dawkins R., 1986, The Blind Watchmaker, Harlow, Longman. Wyd. polskie: Ślepy zegarmistrz, PIW, Warszawa 1995.
Dawkins R., 1995, River Out of Eden, London, Weidenfeld & Nicolson. Wyd. polskie: Rzeka genów, CiS, Warszawa 1995.
Dawkins R., 1996, Climbing Mount Improbable, New York, Norton.
Wyd. polskie: Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa, Prószyński i S-ka, Warszawa 1998.
Dawkins R., 1998, Unweaving the Rainbow, London, Penguin.
Wyd. polskie: Rozplatanie tęczy. Nauka, złudzenia i apetyt na cuda, Prószyński i S-ka, Warszawa 2001.
Dawkins R., 2003, A Devil’s Chaplain: Selected Essays, London, Weidenfeld & Nicolson.
Dennett D., 1995, Darwin ’s Dangerous Idea, New York, Simon & Schuster.
Dennett D.C., 1987, The Intentional Stance, Cambridge, MA, MIT Press.
Dennett D.C., 2003, Freedom Evolves, London, Viking.
Dennett D.C., 2006, Breaking the Spell: Religion as a Natural Phenomenon, London, Viking.
Deutsch D., 1997, The Fabric of Reality, London, Allen Lane.
Wyd. polskie: Struktura rzeczywistości, Prószyński i S-ka, Warszawa 2006.
DistinK., 2005, The Selfish Meme: A Critical Reassessment, Cambridge, Cambridge University Press.
Dostoevsky F., 1994, The Karamazov Brothers. Oxford, Oxford University Press.
Wyd. polskie: Bracia Karamazow, PIW, Warszawa 1983.
Ehrman B.D., 2003a, Lost Christianities: The Battles for Scripture and the Faiths We Never Knew, Oxford University Press.
Ehrman B.D., 2003b, Lost Scriptures: Books that Did Not Make It into the New Testament, Oxford, Oxford University Press.
Ehrman B.D., 2006, Whose Word Is It?, London, Continuum.
Fisher H., 2004, Why We Love: The Nature and Chemistry of Romantic Love, New York, Holt.
Wyd. polskie: Dlaczego kochamy, Rebis, Poznań 2004.
Forrest B., Gross E R., 2004, Creationism’s Trojan Horse: The Wedge of Intelligent Design, Oxford, Oxford University Press.
Frazer J.G., 1994, The Golden Bough, London, Chancellor Press. Wyd. polskie: Złota gałąź, Wydawnictwo Krakowskie, Kraków 2002.
Freeman C, 2002, The Closing of the Western Mind, London, Heinemann.
Galouye D.F., 1964, Counterfeit World, London, Gollancz.
Glover J., 2006, Choosing Children, Oxford, Oxford University Press.
Goodenough U., 1998, The Sacred Depths of Nature, New York, Oxford University Press.
GoodwinJ., 1994, Price ofHonour: Muslim Women Lift the Veil of Silence on the Islamic World, London, Little, Brown.
Gould S. J., 1999, Rocks of Ages: Science and Religion in the Fullness of Life, New York, Ballantine.
Wyd. polskie: Skały wieków, Zysk i S-ka 2002.
Grafen A., Ridley M. (red.), 2006, Richard Dawkins: How a Scientist Changed the Way We Think, Oxford University Press.
Grand S., 2000, Creation: Life and How to Make It, London, Weidenfeld & Nicolson.
Grayling A.C., 2003, What Is Good ? The Search for the Best Way to Live, London, Weidenfeld & Nicolson.
Gregory R.L., 1997, Eye and Brain, Princeton, Princeton University Press.
Halbertal M., Margalit A., 1992, Idolatry, Cambridge, MA, Harvard University Press.
Harris S., 2004, The End of Faith: Religion, Terror and the Future of Reason, New York, Norton.
Harris S., 2006, Letter to a Christian Nation, New York, Knopf.
Haught J.A., 1996,2000 Years of Disbelief: Famous People with the Courage to Doubt, Buffalo, NY, Prometheus.
Hauser M., 2006, Moral Minds: How Nature Designed our Universal Sense of Right and Wrong, New York, Ecco.
Hawking S., 1988, A Brief History of Time, London, Bantam. Wyd. polskie: Krótka historia czasu, Zysk i S-ka, Poznań 1996.
Henderson B., 2006, The Gospel of the Flying Spaghetti Monster, New York, Villard.
Hinde R.A., 1999, Why Gods Persist: A Scientific Approach to Religion, London, Routledge.
Hinde R.A., 2002, Why Good Is Good: The Sources of Morality, London, Routledge.
Hitchens C, 1995, The Missionary Position: Mother Teresa in Theory and Practice, London, Verso.
Wyd. polskie: Misjonarska miłość -Matka Teresa w teorii i praktyce, Prometeusz, Warszawa 2001.
Hitchens C, 2005, Thomas Jefferson: Author of America, New York, HarperCollins.
Hodges A., 1983, Alan Turing: TheEnigma, New York, Simon & Schuster.
Holloway R., 1999, Godless Morality: Keeping Religion out of Ethics, Edinburgh, Canongate.
Holloway R., 2001, Doubts and Loves: What is Left of Christianity, Edinburgh, Canongate.
Humphrey N., 2002, The Mind Made Flesh: Frontiers of Psychology and Evolution, Oxford, Oxford University Press.
Huxley A., 2003, The Perennial Philosophy, New York, Harper.
Huxley A., 2004, Point Counter Point, London, Vintage. Wyd. polskie: Kontrapunkt, PIW, Warszawa 1977.
Huxley T.H., 1871, Lay Sermons, Addresses and Reviews, New York, Appleton.
Huxley T.H., 1931, Lectures and Essays, London, Watts.
Jacoby S., 2004, Freethinkers: A History of American Secularism, New York, Holt.
Jammer M., 2002, Einstein and Religion, Princeton, Princeton University Press.
Jaynes J., 1976, The Origin of Consciousness in the Breakdown of the Bicameral Mind. Boston, Houghton Mifflin. Juergensmeyer M., 2000, Terror in the Mind of God: The Global Rise of Religious Violence, University of California Press.
Kennedy L., 1999, All in the Mind: A Farewell to God, London, Hodder&Stoughton.
Kertzer D.I., 1998, The Kidnapping of Edgardo Mortara, New York, Vintage.
Kilduff M., Javers R., 1978, The Suicide Cult, New York, Bantam.
Kurtz E (red.), 2003, Science and Religion: Are They Compatible?, Amherst, NY, Prometheus.
Kurtz E, 2004, Affirmations: Joyful and Creative Exuberance, Amherst, NY, Prometheus.
Kurtz P, Madigan T.J. (red.), 1994, Challenges to the Enlightenment: In Defense of Reason and Science, Prometheus.
Lane B., 1996, Killer Cults, London, Headline.
Lane Fox R., 1992, The Unauthorized Version, London, Penguin.
Levitt N., 1999, Prometheus Bedeviled, New Brunswick, NJ, Rutgers University Press.
Loftus E., Ketcham K., 1994, The Myth of Repressed Memory: False Memories and Allegations of Sexual Abuse, St Martin’s.
McGrath A., 2004, Dawkins’ God: Genes, Memes and the Meaning of Life, Oxford, Blackwell.
Mackie J.L., 1985, The Miracle of Theism, Oxford, Clarendon Press.
Medawar EB., 1982, Pluto ’s Republic, Oxford, Oxford University Press.
Medawar EB., Medawar J.S., 1977, The Life Science: Current Ideas of Biology, London, Wildwood House.
Miller K., 1999, Finding Darwin ’s God, New York, HarperCollins.
Mills D., 2006, Atheist Universe: The Thinking Person’s Answer to Christian Fundamentalism, Berkeley, Ulysses Books.
Mitford N., Waugh E., 2001, The Letters of Nancy Mitford and Evelyn Waugh, New York, Houghton Mifflin.
Mooney C, 2005, The Republican War on Science, Cambridge, MA, Basic Books.
Perica V., 2002, Balkan Idols: Religion and Nationalism in Yugoslav States, New York, Oxford University Press.
Phillips K., 2006, American Theocracy, New York, Viking.
Pinker S., 1997, How the Mind Works, London, Allen Lane. Wyd. polskie: Jak działa umysł, Ks. i Wiedza, Warszawa 2002.
Pinker S., 2002, The Blank Slate: The Modern Denial of Human Nature, London, Allen Lane.
Plimer I., 1994, Telling Lies for God: Reason vs Creationisrn, Milsons Point, NSW. Random House.
Polkinghorne J., 1994, Science and Christian Belief: Theological Reflections of a Bottom-Up Thinker, London. SPCK.
ReesM., 1999. Just Six Numbers, London, Weidenf eld & Nieolson. Wyd. polskie: Tylko sześć liczb, CiS, Warszawa 2000.
ReesM.. 2001, Our Cosmic Habitat, London. Weidenfeld & Nicolson. Wyd. polskie: Nasz kosmiczny dom, Prószyński i S-ka. Warszawa 2006.
Reeves T.C., 1996, The Empty Church: The Suicide of Liberał Christianity, New York, Simon & Schuster.
Richerson RJ., Boyd R., 2005, Not by Genes Alone: How Culture Transformed Human Evolution, Chicago, University of Chicago Press.
Ridley M., 2000, Mendel’s Demon: Gene Justice and the Complexity of Life, London, Weidenfeld & Nicolson.
Ridley M., 1997, The Origins of Virtue, London. Penguin. Wyd. polskie: O pochodzeniu cnoty, Rebis, Poznań 2000.
Ronson J.. 2005, The Men Wio Stare at Goats, New York, Simon & Schuster.
Ruse M., 1982, Darwinism Defended: A Guide to the Evolution Controversies, Reading, MA, Addison-Wesley.
Russell B., 1957, Why 1 Am Not a Christian, London, Routledge. Wyd. polskie.: Dlaczego nie jestem chrześcijaninem. Ks. i Wiedza, Wwa 1956.
Russell B., 1993, The Quotable Bertrand Russell, Amherst, NY. Prometheus.
Russell B., 1997a, The Collected Papers of Bertrand Russell, vol. 2, Last Philosophical Testament, 1943-1968, London, Routledge.
Russell B., 1997b, Collected Papers, vol. 11, J.C. Slater, R Kollner (red.), London, Routledge.
Russell B., 1997c, Religion and Science, Oxford, Oxford University Press. Wyd. polskie: Religia i nauka, Książka i Prasa, Warszawa 2006. Ruthven M., 1989, The Divine Supermarket: Travels in Search of the Soul of America, London, Chatto & Windus.
Sagan C, 1995, Pale Blue Dot, London, Headline. Wyd. polskie: Błękitna kropka, Prószyński i S-ka. Warszawa 1996.
Sagan C, 1996, The Demon-Haunted World: Science as a Candle in the Dark, London, Headline.
Scott E.G., 2004, Evolution vs. Creationisrn: An Introduction, Westport. CT, Greenwood.
Shennan S., 2002, Genes, Memes and Human History. London, Thames & Hudson.
Shermer M., 1997, Why People Believe Weird Things: Pseudoscience, Superstition and Other Confusions of Our Time, NY, W H. Freeman.
Shermer M., 199.9, How We Believe: The Search for God in an Age of Science, New York, W H. Freeman.
Shermer M., 2004, The Science of Good and Evil: Why People Cheat, Gossip, Care, Share, and Follow the Golden Rule. New York, Holt.
Shermer M., 2005, Science Friction: Where the Known Meets the Unknown, New York, Holt.
Shermer M., 2006, The Soul of Science, Los Angeles, Skeptics Society.
Silver L.M., 2006, Challenging Nature: The Clash of Science and Spirituality at the New Frontiers of Life, New York, HarperCollins.
Singer E, 1990, Animal Liberation, London, Jonathan Cape. Wyd. polskie: Wyzwolenie zwierząt, PIW, Warszawa 2006.
Singer R, 1994, Ethics, Oxford, Oxford University Press.
Smith K., 1995, Ken’s Guide to the Bible, New York, Blast Books.
SmolinL., 1997, The Life of the Cosmos, London, Weidenfeld & Nicolson. Wyd. polskie: Zycie wszechświata, Amber, Wwa 1999.
Smythies J., 2006, Bitter Fruit, Charleston, SC, Booksurge.
Spong J. S., 2005, The Sins of Scripture, San Francisco, Harper.
Stannard R., 1993, Doing Away with God? Creation and the Big Bang, London, Pickering.
Steer R., 2003, Letter to an Influential Atheist, Carlisle, Authentic Lifestyle Press.
Stenger VJ., 2003, Has Science Found God? The Latest Results in the Search for Purpose in the Universe, NY, Prometheus,
Susskind L., 2006, The Cosmic Landscape: String Theory and the Illusion of Intelligent Design, New York, Little, Brown.
Swinburne R., 1996, Is There a God?, Oxford, Oxford University Press.
Swinburne R., 2004, The Existence of God, Oxford, Oxford University Press.
Taverne R., 2005, The March of Unreason: Science, Democracy and the New Fundamentalism, Oxford University Press.
Tiger L., 1979, Optimism: The Biology of Hope, New York, Simon & Schuster.
Toland J., l991,AdolfHitler: The Definitive Biography, New York, Anchor.
Trivers R. L., 1985, Social Evolution, Menlo Park, CA, Benjamin/Cum-mings.
Unwin S., 2003, The Probability of God: A Simple Calculation that Proves the Ultimate Truth, New York, Crown Forum.
Vermes G., 2000, The Changing Faces of Jesus, London, Allen Lane.
Ward K., 1996, God, Chance and Necessity, Oxford, Oneworld.
Warraq I., 1995, Why I Am Not a Muslim, New York, Prometheus.
Weinberg S., 1993, Dreams of a Final Theory, London, Vintage. Wyd. polskie: Sen o teorii ostatecznej, Alkazar, Wawa 1994.
Wells G.A., 1986, Did Jesus Exist?, London, Pemberton.
Wheen F, 2004, How Mumbo-Jumbo Conquered the World: A Short History of Modern Delusions, London, Fourth Estate.
Williams W. (red.), 1998, The Values of Science: Oxford Amnesty Lectures 1997, Boulder, CO, Westview.
Wilson AN., 1993, Jesus, London, Flamingo.
Wilson A.N., 1999, God’s Funeral, London, John Murray.
Wilson D.S., 2002, Darwin ’s Cathedral: Evolution, Religion and the Nature of Society, Chicago, University of Chicago Press.
Wilson E.O., 1984, Biophilia, Cambridge, MA, Harvard University Press.
Winston R., 2005, The Story of God, London, Trans world/BBC.
Wolpert L., 1992, The Unnatural Nature of Science, London, Faber & Faber.
Wolpert L., 2006, Six Impossible Things Before Breakfast: The Evolutionary Origins of Belief, London, Faber & Faber.
Young M., Edis T. (red.), 2006, Why Intelligent Design Fails: A Scientific Critique of the New Creationism, New Brunswick,
Rutgers University Press.

1 Daty zamachów bombowych islamistów w Nowym Jorku i Londynie (przyp. tłum.).

2 „Honorowe zabójstwa” (honour killings). Zgodnie z definicją Human Rights Watch „honorowe zbrodnie” to „akty przemocy (najczęściej morderstwa) popełniane przez mężczyzn na kobietach należących do ich rodziny, które — zdaniem sprawców — „splamiły honor rodu i/lub męża”, za co uchodzić może nie tylko zdrada małżeńska, ale nawet odmowa zawarcia planowanego związku, a w skrajnych przypadkach również wszelkie nieposłuszeństwo. Obecnie tego typu zbrodnie popełniane są niemal wyłącznie w krajach muzułmańskich (tylko w Pakistanie co najmniej kilkanaście przypadków w 2005 roku). Formalnie są one niezgodne z szariatem (islamskim prawem), ale wielu muzułmańskich duchownych je akceptuje i usprawiedliwia, powołując się na Koran (przyp. tłum.).

3 Richard Dawkins nawiązuje tu do ruchu „Gay Pride” („Duma homoseksualisty”), którego wielkim osiągnięciem było ograniczenie dyskryminacji mniejszości seksualnych. To dzięki Gay Pride właśnie wszyscy dziś wiedzą — przynajmniej w krajach cywilizowanych — że homoseksualizm nie jest żadnym „zboczeniem” (przyp. tłum.).
4 Wendy Kaminer, The last taboo: why America needs atheism, „New Republic”, 14 października 1996; http://www.positiveatheism.org/writ/kaminer.htm

5 Dr Zoe Hawkins, dr Beata Adams i dr Paul St John Smith, korespondencja prywatna

6 Zgodnie ze Słownikiem Języka Polskiego PWN „urojenia” to „fałszywe sądy, chorobliwe, nieuzasadnione przekonania nie ustępujące pod wpływem logicznej argumentacji, często usystematyzowane, występujące głównie w psychozach” (przyp. tłum.).
7 Pirackie kopie można znaleźć na wielu amerykańskich witrynach. O ile mi wiadomo, trwają negocjacje na temat legalnej edycji na płytach DVD na rynek amerykański, ale jak dotąd nie zakończyły się one sukcesem. O ich ewentualnych postępach będę informować na mojej stronie www.richarddawkins.net. W chwili oddawania do druku II wydania książki (w miękkiej oprawie) sytuacja się nie zmieniła. Film można natomiast nabyć na stronie http://richarddawkins.net/store (przypis do wydania II) (Wszystkie przypisy nieoznaczone inaczej pochodzą od autora — przyp. red.).

8 Żadna z amerykańskich stacji telewizyjnych ostatecznie nie zdecydowała się na zakup i emisję filmu, prawa do niego kupił natomiast Michael Shermer dla serwisu sceptic.com i film jest już w USA legalnie dostępny na DVD. W Polsce na emisję filmu (premiera latem 2007) zdecydowała się natomiast (gratuluję!) TV Planete — przyp. tłum.

9 Przez kilka tygodni I miejsce w brytyjskim i kanadyjskim Amazonie, II miejsce w amerykańskim Amazonie. Równie dobra była sprzedaż na rynku otwartym. The God Delusion ukazał się w Stanach i w Wielkiej Brytanii jesienią 2006, a mimo to na wszystkich rocznych listach bestsellerów książka znalazła się co najmniej w pierwszej piątce (przyp. tłum.).

10 Całkiem niewykluczone, że jest ich więcej również i w naszym kraju. Na to przynajmniej wskazywałaby burzliwa dyskusja, jaka wywiązała się po publikacji jednego z rozdziałów Boga urojonego w „Gazecie Wyborczej”. I nie mam tu na myśli (skądinąd bardzo interesującej) dyskusji na łamach samej „Gazety…”, ale bardzo liczne komentarze internautów na forum GW. Zachęcam do lektury i samej dyskusji w „Gazecie Wyborczej”, i opinii w portalu. Patrz: http://www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3727779.html (z niemal tysiąca komentarzy do tekstu Dawkinsa najbardziej rozśmieszył mnie taki: „Zgadzam się. Religia to choroba gorsza niż bycie gejem”) (przyp. tłum.).

11 Dylan Thomas, Fern Hill, przekład Janusz A. Ihnatowicz, w: Poeci języka angielskiego, t. III, PIW Warszawa 1974 (przyp. tłum.).

12 Richard Dawkins, Rozplatanie tęczy, Prószyński i S-ka, Warszawa 2001, s. 7 (przyp. tłum.).

13 List do S. Flesha, 16 kwietnia 1954, Archiwum Einsteina 30-1154. Cyt. za: Einstein w cytatach. Zebrała Alice Calaprice, Prószyński i S-ka, Warszawa 1997, s. 165 (przyp. tłum.).

14 Naszym ulubionym zajęciem podczas lekcji było naciąganie go, by zamiast rozważań o Piśmie Świętym snuł fascynujące wspominki z lat II wojny światowej, którą spędził w RAF-ie w dywizjonach myśliwców. To zapewne stąd pozostało mi nieco sympatii i coś w rodzaju przywiązania do Kościoła anglikańskiego (przynajmniej w porównaniu z moimi odczuciami do jego konkurentów). Nasz katecheta przypomniał mi się, gdy niedawno czytałem jeden z wierszy Johna Betjeemana: Our padre is an old sky pilot, / Severely now they’ve clipped his wings, / But still the flagstaffin the Recf’ry garden / Points to Higher Things.

15 Karol Darwin, O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego, czyli o utrzymaniu się doskonalszych ras w walce o byt, DeAgostini-Altaya, Warszawa 2000 (przyp. tłum.).

16 Carl Sagan, Błękitna kropka, Prószyński i S-ka, Warszawa 1996, s. 78 (przyp. tłum.).
17 Steven Weinberg, Sen o teorii ostatecznej, Alkazar, Warszawa 1994, s. 308 (przyp. tłum.).

18 Stephen Hawking, Krótka historia czasu, Wydawnictwo Alfa, Warszawa 1993, s. 161 (przyp. tłum.).
19 W oryginale Richard Dawkins posługuje się przeciwstawieniem „naturalist-supernaturalist”. W polskiej terminologii filozoficznej „naturalizm” używany jest w podobnym znaczeniu, choć w tym kontekście częściej występuje pojęcie „materializm”. Na przykład Encyklopedia PWN definiuje „naturalizm” jako „stanowisko dążące do wyjaśnienia rzeczywistości przyczynami naturalnymi, tłumaczące ogół zjawisk działaniem praw przyrody; jedna z gł. form przejawiania się stanowiska materialist.; od poł. XIX w. podstawą uogólnień filoz. n. stała się teoria ewolucji, a n. wszedł w skład kierunków filoz. związanych z ewolucjoniz mem”. Trudno też znaleźć dobry polski odpowiednik dla pojęcia supernaturalist, którym Dawkins często się posługuje; nic zresztą dziwnego, bowiem angielskie i amerykańskie słowniki też tego pojęcia nie odnotowują. Dlatego też zdecydowaliśmy się na wprowadzenia neologizmu „nadnaturalizm”, który naszym zdaniem dobrze oddaje intencje Dawkinsa (przyp. tłum.).
-
20 Książka Richarda Dawkinsa Rozplatanie tęczy. Nauka, złudzenia i cuda ukazała się również w polskim przekładzie nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. Polecam (przyp. tłum.).

21 Telewizyjnemu dokumentowi, Z którego pochodzi ten wywiad, towarzyszyła również książka (Winston 2006)

22 Einstein w cytatach, s. 161 (przyp. tłum.).

23 Ibid, s. 165 (Caprice opuściła pierwsze zdanie. Cytat pochodzi z listu Einsteina do jednej z jego wielbicielek) (przyp. tłum.).

24 Ibid. s. 165 (przyp. tłum.).

25 Ibid. s. 165 (przyp. tłum.).

26 Ibid. s. 164 (przyp. tłum.).

27 Ibid. s. 156 (przyp. tłum.).

28 Warto zauważyć, że polski wydawca (skądinąd katolickie wydawnictwo Znak) zmienił tytuł i z „Umysłu Boga” zrobił „Plan Stwórcy”. Wydanie oryginalne zatytułowane było The Mind of God. The Scientific Basis for a Rational World; wydanie polskie Plan stwórcy. Naukowe podstawy racjonalnej wizji świata (przyp. tłum.).
29 Douglas Adams Łosoś zwątpienia, Zysk i S-ka, Poznań 2003, s. 151-152 (tekst przekładu musieliśmy nieco poprawić, aby stał się zrozumiały; przyp. tłum.).

30 Pełen tekst wystąpienia w Adams (2003) Czy istnieje sztuczny Bóg?

31 Perica (2002). Zob. też: http://www.historycooperative.org/journals/ahr/108.5/br_151.html

32 Dolly and the cloth heads w: Dawkins (2003).

33 Adres: http://scotus.ap.org/scotus/04-1084p.zo.pdf

34 R. Dawkins, The irrationality of faith, „New Statesman” (Londyn), 31 marca 1989

35 „Columbus Dispatch”, 19 sierpnia 2005.

36 „Los Angeles Times”, 10 kwietnia 2006.

37 Adres: http://gatewaypundit.blogspot.com/2006/02/islamic-society-of-denmark-used-fake.html

38 Ponieważ być może nie wszyscy pamiętają, warto przypomnieć, że w Polsce karykatury przedrukowała wyłącznie „Rzeczpospolita” (z w pełni „politycznie poprawnym” komentarzem odredakcyjnym), ale i tak jej redaktor naczelny, Grzegorz Gauden, musiał się z tego powodu gęsto tłumaczyć. Z kolei ówczesny premier Kazimierz Marcinkiewicz poczuł się w obowiązku przeprosić muzułmanów za tę „potworną zbrodnie”. Żenujące (przyp. tłum.).
39 Adres: http://news.bbc.co.uk/2/hi/south_asia/4686536.stm ; http://www.neandernews.com/?cat=6

40 „Independent”, 5 lutego 2006

41 Andrew Mueller, An argument with Sir Iqbal, „Independent on Sunday”, 2 kwietnia 2006, Sunday Review section, 12-16

42 Mitford, Waugh (2001)

43 W oryginale Gentle Jesus meek and mild (Dobry Jezu, potulny i łagodny). Tytuł bardzo znanego wierszyka religijnego dla dzieci, który niejaki Charles Wesley (skądinąd brat twórcy metodyzmu, Johna — przyp. red.) napisał w roku 1742. Dziełko to doczekało się licznych przekładów i co najmniej dwukrotnie opracowania muzycznego (muzykę do wiersza napisał nawet Carl Maria von Weber). Do dziś utwór jest często wykonywany, zwłaszcza w Kościele metodystów (przyp. tłum.).

44 Fragment znanej i wykonywanej do dziś wczesnowiktoriańskiej (1842) kolędy Once in Royal Dauid’s city. Ba! na swoich koncertach pieśń tę wykonywał nawet Rick Wakeman i zespół Jethro Tull (przyp. tłum.).
45 Adres: http://www.newadvent.org/cathen/06608b.htm

46 Cyt. za: Włodzimierz Bednarski, W obronie wiary, http://watchtower.org.pl/w_obronie_wiary-16.php(przyp. tłum.).

47 Adres: http://www.catholic-forum.com/saints/indexsnt.htm?NF=l

48 Święta Zyta, bądźmy rzetelni, zamyka listę Święci patroni naszych imion (http://patroni.w.interia.pl/). Polska lista jest, niestety, nieco krótsza, a poza tym profesor Dawkins byl w wygodniejszej sytuacji, na stronach Catholic Community Forum można bowiem przesortować alfabetycznie nie tylko listę imion katolickich świętych, ale również przypisane im „patronaty”. Dzięki temu wierni mogą bez kłopotu znaleźć odpowiedzialnych za ofiary molestowania (abuse victim), anorektyków i handlarzy bronią (arms dealers), by zacząć od „a” (przyp. tłum.).
49 Thomas Paine (1737-1809), angielski pisarz i myśliciel okresu Oświecenia. Uczestnik rewolucji amerykańskiej, jeden z Ojców Założycieli USA, później członek francuskiego rewolucyjnego Zgromadzenia Narodowego (uwięziony przez jakobinów, zdołał jednak ujść z życiem i ostatecznie zmarł w Nowym Jorku). Uznawany za jednego z prekursorów liberalizmu. W traktacie Wiek rozumu, opublikowanym w roku 1796, Paine otwarcie przyznał się do deizmu (przyp. tłum.).

50 „Congressional Record”, 16 września 1981.

51 Adres: http://www.stephenjaygould.org/ctrl/buckner_tripoli.html

52 Giles Fraser, Resurgent religion has done away with the country vicar, „Guardian”, 13 kwietnia 2006.

53 Robert I. Sherman, „Free Inquiry” 8: 4, jesień 1988, 16.

54 N. Angier, Confessions of a lonely atheist, „New York Times Magazine”, 14 stycznia 2001: http://www.geocities.com/mindstuff/Angier.html .

55 Tom Flynn, wydawca „Free Inąuiry” wyraził to prosto i dobitnie (Secularism’s breakthrough moment, „Free Inąuiry” 26: 3, 2006, 16-17): „Jeżeli ateiści są dziś izolowani i uciskani, to tylko siebie możemy o to winić. Liczebnie jesteśmy dość silni. Zacznijmy to wreszcie wykorzystywać”.
56 Adres: http://www.fsgp.org/adsn.html .

57 Szczególnie dziwny przypadek mężczyzny zamordowanego wyłącznie z powodu ateizmu The murder of Larry Hooper. http://www.parallelpac.org/murder.htm

58 Adres: http://www.hinduonnet.com/thehindu/mag/2001/11/18/stories/2001111800070400.htm

59 „Panie, ta hipoteza była mi zbędna” miał odpowiedzieć Laplace, gdy Napoleon spytał go, dlaczego w całym swym dziele nie przywołał ani razu Boga.

60 Muskularne Chrześcijaństwo — ważny i wpływowy nurt intelektualny (a również literacki i społeczny) epoki wiktoriańskiej. Przedstawiciele tego nurtu (który później zaczął być identyfikowany z chrześcijańskim socjalizmem) kładli nacisk na aktywne, zaangażowane życie (również aktywność fizyczną), w przeciwieństwie do religijnej kontemplacji (przyp. tłum.).
61 Quentin de la Bedoyere, „Catholic Herald”, 3 lutego 2006

62 Carl Sagan, The burden of skepticism, „Skeptical Inquirer” 12, jesień 1987.

63 Więcej na ten temat w: Dawkins (1998).

64 T.H. Huxley, Agnosticism (1889), przedruk w: Huxley (1931). Pełen tekst dostępny też pod adresem: http://www.infidels.org/library/historical/thomas_huxley/huxley_wace/part_02.html

65 Russell, Is there a God? (1952), przedruk w: Russell (1997).

66 Okazało się, że to sąd zbyt pochopny. W „Independent on Sunday” (5 czerwca 2005) znalazłem następującą informację: „Przedstawiciele malajskiego rządu stwierdzili, że świątynia w kształcie czajnika, wzniesiona przez jedną z miejscowych sekt, wybudowana została niezgodnie z regułami planowania przestrzennego”. Patrz też: http://news.bbc.co. uk/2/hi/asia-pacific/4692039.stm.

67 Andrew Mueller, An argument with Sir Iqbal, „Independent on Sunday”, 2 kwietnia 2006, Sunday Review section, 12-16.

68 Obóz Poszukiwaczy (Camp Quest) to pomysł na przeniesienie amerykańskiej tradycji obozów letnich dla dzieci na nowy — zasługujący na podziw — poziom. W odróżnieniu od innych letnich obozów organizowanych zwykle bądź to przez wspólnoty religijne, bądź organizacje skautowskie, obóz Quest (którego pomysłodawcami są Edwin i Helen Kagin z Kentucky) prowadzony jest przez świeckich humanistów, dzieci zaś zachęcane są do sceptycznego myślenia, co oczywiście nie przeszkadza naturalnym „obozowym” formom aktywności na świeżym powietrzu. Obozy tego typu (www.camp-quest.org) organizowane już są też w Tennessee, Minnesocie, Michigan, Ohio i w Kanadzie.
69 „New York Times”, 29 sierpnia 2005. Zob. też: Henderson (2006).

70 Henderson (2006).

71 Adres: http://www.lulu.com/content/267888

72 Stephen Jay Gould, Skały wieków: Nauka i religia w pełni życia, Zysk i S-ka, Poznań 2002, s. 11 (przyp. tłum.).

73 Martin Rees, Nasz kosmiczny dom, Prószyński i S-ka, Warszawa 2006, s. 17 (przyp. tłum.).
74 Po tym, gdy moi oksfordzcy koledzy wybrali cytowanego już wcześniej nowego dziekana, tak się jakoś złożyło, że przez trzy kolejne wieczory podczas uroczystych kolacji wszyscy członkowie college’u wznosili toast za jego zdrowie. Trzeciego wieczoru dumny elekt z wdzięcznością odpowiedział na toast: „Czuję się już o wiele lepiej” — oświadczył.

75 H. Benson et al., Study of the therapeutic effects of intercessory prayer (STEP) in cardiac bypasspatients, „American Heart Journal” 151:4, 2006, 934-942. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez?db=pubmed&cmd=Retrieve&list_uids=16569567

76 Jeden z najsłynniejszych amerykańskich komików. Rozpoczął kanerę na początku lat sześćdziesiątych i z powodzeniem kontynuuje ją do dziś (przyp. tłum.).

77 Richard Swinburne, „Science and Theology News”, 7 kwietnia 2006, http://www.stnews.org/Commentary-2772.htm

78 Ta wymiana zdań została wycięta z wyemitowanej wersji programu. Ale o tym, iż to sposób myślenia charakterystyczny dla prezentowanej przez Swinburne’a teologii, świadczy chociażby wzmianka o Hiroszimie z jego książki The Existence of God (Istnienie Boga; 2004, s. 264): „Wyobraźmy sobie, że w Hiroszimie w płomieniach wznieconych przez bombę atomową zginęła jedna osoba mniej. Czyż nie oznaczałoby to mniej okazji do odwagi i współczucia [•••]?”.

79 „New York Times”, 11 kwietnia 2006

80 Neville Chamberlain był premierem Wielkiej Brytanii w latach 1937-1940. Uznawany jest za jednego z twórców polityki tzw. appeasementu (uspokojenia), która polegała na nieustannych ustępstwach wobec hitlerowskich Niemiec i faszystowskich Włoch. To Chamberlain właśnie podpisał traktat monachijski oddający III Rzeszy Czechosłowację (przyp. tłum.).

81 Patrz: Ruse (1982). Artykuł Ruse’ego ukazał się w „Playboyu” (kwiecień 2006).
82 Odpowiedź Jerry’ego Coyne’a na tekst Ruse’ego „Playboy”, sierpień 2006.

83 Madeleine Bunting, „Guardian”, 27 marca 2006.

84 To samo można powiedzieć o tekście When cosmologies collide [Kiedy zderzają się kosmologie] opublikowanym w „New York Times” z 22 stycznia 2006, autorstwa bardzo szanowanej (i zwykle znacznie lepiej poinformowanej) dziennikarki Judith Shulevitz. Pierwsza Reguła Wojny generała Montgomery’ego brzmiała: „Nie maszeruj na Moskwę”. Być może Pierwsza Reguła Dziennikarstwa Naukowego powinna brzmieć: „Rozmawiaj nie tylko z Michaelem Ruse”.

85 William A. Dembski (ur. 1960) matematyk z wykształcenia, podający się też za filozofa. Sztandarowa postać „naukowego” ruchu antyewolucjonistycznego (przyp. tłum.).

86 Odpowiedź Dennetta w: „Guardian”, 4 kwietnia 2006.

87 Adres: http://scienceblogs.com/pharyngula/2006/03/the_dawkinsdennett_boogeyman.php ; http://scienceblogs.com/pharyngula/2006/02/our_double_standard.php http://scienceblogs.com/pharyngula/2006/02/the_rusedennett_feud.php

88 Adres: http://vo.obspm.fr/exoplanetes/encyclo/encycl.html

89 Dennett (1995).

90 Czy wszechwiedzący Bóg/ co przyszłość świetnie zna / wszechmocny jest aż tak / by zmienić własny plan (przyp. tłum.)
91 Nic na to nie poradzę, ale zawsze przypomina mi się w tym momencie uroczy i nieśmiertelny wręcz sylogizm, jaki mojemu przyjacielowi, z którym razem uczęszczaliśmy na lekcje geometrii, udało się przeszmuglować do dowodu twierdzenia Euklidesa. Brzmiało to mniej więcej tak: „Trójkąt ABC wygląda jak trójkąt równoramienny, a zatem…”.

92 Paradoksy Zenona są zbyt znane, by zasługiwać na inne miejsce niż przypis. Oto najbardziej chyba znany z nich, opowieść o Achillesie i żółwiu. Achilles i żółw stają na linii startu wyścigu na dowolny, skończony dystans. Achilles potrafi biegać dwa razy szybciej od żółwia i dlatego na starcie pozwala mu się oddalić o 1/2 całego dystansu. Achilles, jako biegnący dwa razy szybciej od żółwia, dobiegnie do 1/2 dystansu w momencie, gdy żółw dobiegnie do 3/4 dystansu. W momencie, gdy Achilles przebiegnie 3/4 dystansu, żółw znowu mu „ucieknie”, pokonując 3/4 + 1/8 dystansu. Gdy Achilles dotrze w to miejsce, żółw znowu będzie od niego o 1/16 dystansu dalej, i tak dalej ad infinitum. Wniosek: Achilles nigdy nie doścignie żółwia.
93 Coś podobnego mogliśmy obserwować niedawno przy okazji zdecydowanie nadmiernie nagłośnionej apostazji filozofa Anthony’ego Flew, który w podeszłym już wieku oznajmił, że nawrócił się na coś w rodzaju deizmu, która to informacja szybko rozeszła się po Internecie, budząc pewną sensację. Ale spójrzmy na to od drugiej strony — Bertrand Russell był wielkim filozofem. Bertrand Russell dostał Nobla. Może tak domniemana konwersja pana Flew zaowocuje Nagrodą Templetona. Pierwszym krokiem w tym kierunku było — upokarzające, zaiste — przyjęcie przez niego w roku 2006 Phillip E. Johnson Award for Liberty and Truth. Pierwszym laureatem tego wyróżnienia był Phillip E. Johnson, prawnik, uhonorowany za wymyślenie sądowej strategii dla zwolenników teorii inteligentnego projektu. Flew jest drugim. Aha — nagrodę przyznaje BIOLA, czyli Bibie Institute of Los Angeles. Nie sposób się nie zastanawiać, czy Flew zdaje sobie sprawę, do czego został wykorzystany. Szczegóły w: Victor Stenger, Flew s flawed science, „Free Inquiry” 25: 2, 2005, 17-18; www.secularhumanism.org/ index.php?section=library&page=stenger_25_2.

94 Adres: http://www.iep.utm.edu/o/ont-arg.htm . „Dowód” Gaskinga: http://www.uq.edu.au/~pdwgrey/pubs/gasking.html

95 Aldous Huxley, Kontrapunkt, PIW, Warszawa 1957, s. 193-194 (przyp. tłum.).

96 Problem urojeń omawia Richard Gregory w cyklu książek, w tym: Gregory (1997).

97 Moja próba wyjaśnienia tego fenomenu w: Dawkins (1998).

98 Adres: http://www.sofc.org/Spirituality/s-of-fatima.htm

99 Cyt. za: A de Almeida, „O Seculo”, 15 października 1917; por.: http:// www.pawlowski.dk/objawienia/fatima/slonce_tanczylo.htm (przyp. tłum.).

* 100 D. Hume, Badania dotyczące rozumu ludzkiego, PWN, Warszawa 1997 (przyp. tłum.).
*
101 Choć z drugiej strony rodzice mojej żony zatrzymali się kiedyś w Paryżu w hotelu „Hotel de l’Univers et du Portugal”.
102 O ile nie zaznaczono inaczej, to Biblię cytujemy za „Biblią Tysiąclecia” (Pismo Święte Starego i Testamentu, Wydawnictwo Pallotinum, Poznań-Warszawa 1980). W kilku wypadkach przydatne było jednak sięgnięcie do innych przekładów Pisma Świętego — po cytacie znajduje się wówczas identyfikacja źródła; odpowiednio BG (Biblia Gdańska) lub BW (Biblia Warszawska) (przyp. tłum.).
103 Tom Flynn, Matthew vs. Luke, „Free Inquiry” 25: 1, 2004, 34-45; Robert Gillooly, Shedding light on the light of the world, „Free Inquiry” 25: 1, 2004, 27-30.

104 Podaję podtytuł nieprzypadkowo. Na okładce mojego egzemplarza książki (wydawca — Continuum, Londyn) zamieszczono tytuł Whose Word Is It ? [Czyje to słowa?] .Niestety z mojego wydania nie sposób się zorientować, czy to ta sama książką którą Harper (San Francisco) wydał jako Misquoting Jesus [Błędnie cytując Jezusa]. Amerykańskiego wydania nie miałem w ręku, ale podejrzewam, że to są te same książki. Tylko dlaczego wydawcy robią takie rzeczy?
105 Erhman (2006). Zob. też: Ehrman (2003a, b).

106 A.N. Wilson w swojej biografii Jezusa w ogóle kwestionuje tezę, że Józef był cieślą. Greckie słowo tekton rzeczywiście oznacza „cieślę”, ale użyte zostało jako odpowiednik aramejskiego „naggar”, które może oznaczać rzemieślnika albo osobę wykształconą. To jeden z bardzo licznych zasadniczych błędów przekładowych, jakie mogą komplikować odczytanie Biblii, choć najsłynniejszym jest zapewne możliwe błędne tłumaczenie Izajaszowego hebrajskiego „almah”, co znaczy „młoda kobieta”, na greckie „parthenos”, czyli dziewica. Łatwo zresztą o taki błąd (jeśli ktoś nie wierzy, niech pomyśli, jak łatwo „dziwkę” z „dziewką” pomylić), ale to ta właśnie literówka w tłumaczeniu mogła stać się prawdziwym źródłem niedorzecznej kompletnie legendy o dzieworództwie Marii. Jedyny chyba konkurent tego przykładu w walce o tytuł mistrza wszech czasów również wiąże się z dziewicami. Niedawno w przezabawnym wręcz artykule Virgins? What virgins? [Dziewice? Jakie dziewice?!"], („Free Inquiry” 26: 1, 2006, s. 45-46) Ibn Warraq stwierdził, iż owa przesławna obietnica siedemdziesięciu dwóch dziewic, które w islamskim raju mają czekać na każdego muzułmańskiego męczennika, to również wyłącznie efekt błędu przekładu, w rzeczywistości mowa była bowiem o Jasnych winogronach o wielkiej piękności”. Gdyby tylko więcej ludzi o tym wiedziało, jak wiele ofiar terrorystów-samobójców uszłoby z życiem?

107 Nawet ja zostałem zaszczycony przepowiednią, iż również nawrócę się na łożu śmierci. Ba, i to tyle razy (por. np. Steer 2003), że stało się to już monotonne (a z początku rzecz uznawałem za świetny żart). Zastanawiam się jednak, czy na wszelki wypadek, by chronić własną pośmiertną reputację, nie zainstalować, gdzie trzeba, magnetofonu. Moja żona zaproponowała jednak inne rozwiązanie: „Po co czekać z tym aż tak długo. Jeśli już chcesz się sprzedać, zrób to w odpowiednim momencie, by jeszcze załapać się na Nagrodę Templetona, a potem dopiero zwal wszystko na starcze otępienie”.
108 Nie mylić z prywatnym (nieoficjalnym) projektem, którym kierował błyskotliwy (i zdecydowanie niereligijny) „bukanier” nauki, Craig Yenter.
109 Beit-Hallahmi, Argyle (1997).

110 E.J. Larson, L. Witham, Leading scientists still reject God, „Naturę” 394, 1998, 313.

111 Na stronie http://www.leaderu.com/ftissues/ft9610/reeves.html znaleźć można bardzo interesującą analizę historycznych trendów w amerykańskiej myśli religijnej autorstwa Thomasa C. Reevesa, profesora historii na University of Wisconsin, opracowaną na podstawie: Reeves (1996).

112 Adres: http://www.answersingenesis.org/docs/3506.asp

113 R. Elisabeth Cornwell, Michael Stirrat, w druku, 2006.

114 E Bell, Would you believe it?, „Mensa Magazine”, luty 2002, 12-13.

115 Czyli mormoni, gdyby ktoś się nie domyślił (przyp. tłum.).
116 Przykład, którym posłużył się tu Dawkins, pochodzi z bardzo popularnej w krajach anglosaskich gry planszowej „Cluedo”. W roku 2005 ukazała się też spolszczona wersja gry, ale, jak się wydaje, nie zdobyła wielkiego powodzenia (przyp. tłum.).

117 Wielebny Zielony (Reverend Green) to jedna z postaci gry w wersjach sprzedawanych w Wielkiej Brytanii (tam „Cluedo” powstało), w Australii, Nowej Zelandii, w Indach i w całym anglojęzycznym świecie poza… Ameryką Północną, gdzie raptem zmienia się w pana Greena. 1 o co tu chodzi?
118 Bardzo wyczerpujący przegląd zastosowań i cytowań tej analogii (z kreacjonistycznej perspektywy) przygotował Gert Korthof, patrz: http://home.wxs.nl/~gkorthof/kortho46a.htm

119 Ktoś, niezbyt grzecznie — nazwał kiedyś teorie inteligentnego projektu „kreacjonizmem w tandetnym smokingu”.

120 Niestety — zupełnie nieprzetłumaczalne. „Her” to po angielsku Jej” („herstory” —jej historia). „History” to historia, „hi” wymawia się jak „he”, czyli „on”, „his” to zaimek dzierżawczy, jego”. W dyskursie feministycznym zdarzały się niestety panie, które również z „history” usiłowały czynić przykład męskiego szowinizmu (Jakby nie dość było innych) (przyp. tłum.).-

121 Też nieprzetłumaczalne. „Niggardly” to „pazerny”, „nigger” to (obraźliwie) „czarnuch”. Zbieżność wyłącznie prozodyczna. Komuniści w PRL byli nie mniej radykalni — przez parę lat obowiązywał cenzorski zapis na informacje o przypadkach czerwonki (por. Czarna księga cenzury PRL, Aneks, Londyn 1985) (przyp. tłum.).
122 Klasyczne łacina i greka były pod tym względem lepiej wyposażone. Łacińskie homo (greckie anthropo-) oznaczało „ludzkie”, w przeciwieństwie do vir (andro-), czyli «mężczyzna, męskie», i femina (gyne-) — kobieta, kobiece. Dlatego dziś antropologia to nauka o człowieku, a andrologia i ginekologia to dwie odrębne dziedziny medycyny.
123 Polski czyni podobnie, tyle że znacznie subtelniej. Tłumacząc tę książkę, również musiałem podjąć decyzję o tym, w jaki sposób zwracać się do czytelnika (co autor czyni bardzo często), i automatycznie uczyniłem go mężczyzną (pisząc choćby, „czytelnik znajdzie” (a nie „czytelniczka znajdzie”), „czytelnicy byliby zdziwieni” (a nie „czytelniczki byłyby zdziwione” lub „czytelniczki i czytelnicy byliby zdziwieni”). Mam nadzieję,że czytelniczki tej książki wybaczą mi ten niezawiniony seksizm (Przyp. tłum.)

124 Douglas Adams, Łosoś zwątpienia, Zysk i S-ka, Poznań 2003, s. 115 (przyp. tłum.).

125 Adams (2002), p. 99. Mój tekst Opłakiwanie Douglasa Adamsa powstał dzień po jego śmierci. Tekst ten przedrukowany został w Epilogu do Łososia zwątpienia oraz w A Devil’s Chaplain, gdzie znalazła się również mowa pogrzebowa wygłoszona przeze mnie podczas uroczystości w kościele św. Marcina na Wzgórzu (St. Martin on the Fields).

126 W oryginale „trickle-down theory”. To „teoria” (choć to trochę za dużo powiedziane) ekonomiczna, zgodnie z którą bogacenie się bogatych sprzyja ogólnemu wzrostowi zamożności. Znana też w wariancie „przypływ unosi i wielkie statki, i małe łódki” (przyp. tłum.).

127 Wywiad w „Der Spiegel”, 26 grudnia 2005.

128 John Ruskin (1819-1900) — angielski pisarz i poeta, znany jednak przed wszystkim jako krytyk sztuki. Uznawany za „odkrywcę” prerafaelitów (przyp. tłum.)

129 Susskind (2006: 17).

130 Gorąco polecam również książkę Stengera God, the Failed Hypotnesis: How Science Shows that God Does Not Exist [Bóg, fałszywa hipoteza: jak nauka wykazała, że Bóg nie istnieje].

131 Przez zwolenników „teorii” inteligentnego projektu z upodobaniem zwana „silnikiem protonowym bakterii” (przyp. tłum.).

132 Wszystkie cytaty z O powstawaniu gatunków Karola Darwina za wydaniem DeAgostini-Altaya, Warszawa 2000 (przyp. tłum.).

133 God of the Gaps bywa różnie tłumaczone na polski: „Bóg od zapychania dziur”, „Bóg od luk”; „Bóg-zapchajdziura” to mój faworyt (przyp. tłum.).

134 Behe(1996).

135 Mamy jednak przykład literacki. Philip Pullman w trylogii fantasy dla dzieci Mroczne materie opisuje „mulefy”, gatunek zwierząt żyjący w symbiozie z drzewami, które wytwarzają idealnie okrągłe nasiona z dziurką w środku. Mulefy wykorzystują te nasiona jako kółka. Takie kółka, jako że nie stanowią części organizmu, nie są ukrwione ani unerwione, a zwierzę po prostu nakłada je na „oś”, czyli fragment rogu lub kości. Pullman trafnie uzupełnia swoją wizję o dodatkowe elementy — cały układ działa, gdyż planeta, na której żyją mulefy, pokryta jest siecią bazaltowych ścieżek służących jako drogi. W nierównym terenie kółka nie na wiele by się przydały.

136 W naturze, co doprawdy fascynujące, spotkać się można z trzecią jeszcze formą układu mięśniowego. U niektórych owadów (much, pszczół i pluskiew) mięśnie odpowiedzialne za zdolność do lotu poruszają się ruchem oscylacyjnym, jak elementy silnika tłokowego. Szarańcza, żeby polecieć, przesyła cykl sygnałów nerwowych odpowiedzialnych za poszczególne poruszenia skrzydeł (tak samo jak ptaki), pszczoła w tym momencie wysyła jednorazową instrukcję nakazującą włączenie (lub wyłączenie) „oscylacyjnego silnika”. Bakterie natomiast dysponują mechanizmem, który nie jest prostym wykonawcą poleceń (jak u ptaków), ani nie działa na zasadzie silnika suwowego (jak u pszczoły). To autentyczny wirnik, element obrotowy — przy naszej silnikowej analogii to cos jak silnik elektryczny lub silnik Wankla.

137 Adres: http://www.millerandlevine.com/km/evol/design2/article.html

138 Informacje o procesie w Dover oraz cytaty za: A. Bottaro, MA. Inlay, N.J. Matzke, Immunology in the spotlight at the Dover ‘Intelligent Design’trial, „Nature Immunology” 7, 2006, 433-435.

139 Cyt. za: Brockman J. (red.), Inteligentny projekt — nauka a nowy kreacjonizm, CiS, Warszawa 2007 (w druku) (przyp, tłum.).

140 J. Coyne, God in the details: the biochemical challenge to evolution, „Nature” 383,1996, 227-228. Artykuł Coyne’a i mój, One side can be wrong, opublikowany został w „Guardianie”, 1 września 2005: http://www.guardian.co.uk/science/2005/sep/01/schools.research . Cytowany blog to http://www.religionisbullshit.net/blog/2005_09_01_archive.php

141 Dawkins (1995).

142 Carter stwierdził później, że w zasadzie lepiej byłoby posługiwać się określeniem „zasada poznawcza” (cognizability principle) niż nieco już zużytym „zasada antropiczna”. Za: B. Carter, The anthropicprinciple and its implications for biological evolution, „Philosophical Transactions of the Royal Society of London A”, 310, 1983, 347-363. Szczegółowo w swojej książce zasadę antropiczną omawiają Barrow i Tipler (1988).

143 W oryginale — Goldilock — Złotowłosa, dziewczynka, która trafiwszy do chatki trzech niedźwiadków nie chciała jeść kaszki za gorącej, ani za zimnej, tylko taką w sam raz (przyp. tłum.).

144 Od chwili ukończenia książki przez profesora Dawkinsa pewne rzeczy zostały ostatecznie (?) ustalone. Po pierwsze od 13 września 2006 roku oficjalna nazwa planety 2003 UB313 brzmi Eris (od imienia greckiej bogini niezgody). Po drugie Eris (wraz z Plutonem i Ceres) zaliczona została do grupy planet karłowatych. Formalnie utraciła więc prawa do aspirowania o tytuł dziesiątej planety (miejsce dziewiąte też się zwolniło) (przyp. tłum.).

145 Jeśli kogoś to dziwi, to znaczy, że jest skażony „północno półkulowym szowinizmem”. Pisałem już o nim wcześniej.

146 Comins (1993).

147 Rozwinąłem tę argumentację w Ślepym zegarmistrzu (Dawkins 1986).

148 Napisałem „prawdopodobnie”, bo po pierwsze tak naprawdę nie wiemy, jak mogłyby funkcjonować alternatywne, obce formy życia, po drugie zaś niewykluczone, że robimy błąd, rozważając wyłącznie osobno konsekwencje zmiany wartości poszczególnych starych. Czy istnieje jakaś inna kombinacja tych sześciu stałych, która również zaowocowałaby wszechświatem przyjaznym dla życia, której nie poznamy, analizując wyłącznie skutki zmiany jednej z tych wielkości? To odrębny problem — dalej, dla jasności wywodu, pisać będę tak, jakby problemem największym było niekwestionowalne i oczywiste, idealne wręcz dopasowanie sześciu podstawowych stałych
149 Susskind (2006) przedstawia bardzo silne argumenty za działaniem zasady antropicznej w megawersum. Pisze też, że większość fizyków wyjątkowo niechętnie odnosi się do tej koncepcji. Osobiście nie bardzo rozumiem dlaczego, dla mnie jest ona po prostu piękna — ale może to dlatego, że moją świadomość rozbudził Darwin.

150 Murray Gell-Mann, cytowany przez Johna Brockmana na stronach „Edge”: http://www.edge.org/3rd_culture/bios/smolin.html

151 Ward (1996: 99); Polkinghorne (1994: 55).

152 J. Horgan, The Templeton Foundation: a skeptic’s take, „Chronicle of Higher Education”, 7 kwietnia 2006. Zob. też: http://www.edge.org/3rd_culture/horgan06/horgan06_index.html

153 To potwarz (dla ateistów). Więcej w Rozdziale 7.

154 To z kolei wyraźne naleciałości NOMY, o której uroszczeniach pisałem w Rozdziale 2.
155 EB. Medawar, recenzja z: The Phenomenon of Man, przedruk w: Medawar (1982: 242).

156 Aluzja do tytułu bardzo głośnej (niestety niewydanej w Polsce) ksiązki Daniela Denneta Darwin’s Dangerous Idea (przyp. tłum.).

157 Dennett (1995: 155).

158 Karol Darwin, O powstawaniu gatunków, DeAgostini-Altaya, Warszawa 2001, s. 96.

159 Cytowane w: Dawkins (1982: 30).

160 K. Sterelny, The peruerse primate,w: Grafen i Ridley (2006:213-223).

161 Steven Pinker, Jak działa umysł, KiW, Warszawa 1997, s. 598 (przyp. tłum.).

162 N.A Chagnon, Terminological kinship, genealogical relatedness and village fissioning among the Yanomamó Indians, w: Alexander i Tinkle (1981: rozdz. 28).

163 K. Darwin, The Descent of Man (New York: Appleton, 1871), vol. 1, 156.

164 Karol Darwin, O pochodzeniu człowieka, Dzieła wybrane, t. IV PWRiL, Warszawa 1959, s. 125-126 (przyp. tłum.).

165 Chrześcijański fundamentalista. Ruch „Focus on the Family” („Skup się na rodzinie”) wyrósł wokół audycji radiowej i fundacji o tej samej nazwie, którą pan Dobson (z wykształcenia psycholog) założył w roku 1977 w Colorado Springs. Dziś Dobson, jak twierdzi, ma ponad dwieście milionów słuchaczy na całym świecie (jego audycja rzeczywiście retransmitowana jest przez ponad sześć tysięcy stacji radiowych i osiemdziesiąt telewizyjnych i nadawana w dwunastu językach). To przy okazji ważna postać amerykańskiej sceny politycznej i jeden z liderów tak zwanej moralnej większości (przyp. tłum.).

166 Kiedyś bardzo mnie ubawiła nalepka na zderzaku samochodu, którą zobaczyłem w Colorado — „Focus on your own damn family” (Skup się lepiej na własnej cholernej rodzince”), dziś jednak patrzę na , nieco inaczej. Być może rzeczywiście niektóre dzieci należałoby chronić przed indoktrynacją ze strony własnych rodziców (więcej na ten temat w Rozdziale 9.).

167 Cytowane w: Blaker (2003: 7).

168 Zob. np. Buss (2005).

169 Deborah Keleman, Are children ‘intuitive theists’?, „Psychological Science” 15: 5, 2004, 295-301.

170 Dennett (1987).

171 „Guardian”, 31 stycznia 2006.

172 O jednym z takich groźnych narkotyków nawet pisałem: R. Daw kins, Gerin Oil, „Free Inquiry” 24: 1, 2003, 9-11.

173 Smythies (2006).

174 W polskiej filologii angielskiej czasem można spotkać się z określ niem „wielkie przesunięcie samogłoskowe” (przyp. tłum.).

175 http://jmm.aaa.net.au/articles/14223.htm

176 A zwłaszcza w mojej nacji, tak przynajmniej głosi popularny stereotyp: Voici l’Anglais avec son sang froid habituel (Oto Anglik z jakze dlań charakterystycznym paskudnym przeziębieniem). To z Fractured French ES. Pearsona, gdzie znaleźć można również inne ciekawe fran cuskie cacka, jak choćby coup de grace w roli kosiarki.

177 W Polsce „głuchy telefon”, przynajmniej za moich czasów (przyptłum.).

178 Różne szkoły i kierunki w sztuce można traktować jako alterntywne mempleksy — kolejni artyści przejmują idee i motywy wprodzone przez wcześniej działających w danej dziedzinie sztuki, a nowe koncepcje mogą przetrwać tylko wtedy, kiedy jakoś dopasują się do już istniejących. W pewnym sensie całą akademicką dyscyplinę, jaką jest historia sztuki z jej wyrafinowanymi narzędziami do analizy ikonografii i symbolizmów, można uznać za dziedzinę zajmującą się badaniem mempleksów. Poszczególne detale kierunków artystycznych czy prądów literackich są faworyzowane (lub nie) ze względu na dopasowanie do już reprezentowanych w puli memów (w tym również memów religijnych).

179 Proszę porównać z biblijnym „Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą” (Iz 40,4, BT). To rzucające się w oczy podobieństwo nie oznacza oczywiście istnienia jakichś uniwersalnych właściwości ludzkiej psyche (czy jungowskiej zbiorowej nieświadomości)Na Nowych Hebrydach od dawna roiło się od różnych misjonarzy.

180 Jest ich tyle, że nie na wszystkie mogę odpowiedzieć, za co bardzo przepraszam.

181 Sam film, zresztą bardzo dobry, dostępny jest pod adresem http://www.thegodmovie.com/index.php

182 Mianem „nauki Frankensteina” angielskie i amerykańskie tabloidy ochrzciły inżynierię genetyczną (przyp. tłum.).

183 Było mi wręcz wstyd, kiedy w „Guardianie” (Animal Instincts, 27 maja 2006) przeczytałem, że Samolubny gen był jedną z ulubionych lektor Jeffa Skillinga, prezesa niesławnej pamięci Enronu, i inspiracją dla jego społecznego darwinizmu. Richard Conniff, dziennikarz „Guardiana , dobrze rzecz całą wyjaśnił i odsyłam do jego tekstu http://money. guardian.co.uk/workweekly/story/0„1783900,00.html. W nowym wstępiedo rocznicowej (30 lat!) edycji Samolubnego genu, która właśnie ukazała się nakładem Oxford University Press, starałem się zapobiec porwaniu tego typu nieporozumień w przyszłości.

184 Znaczenie reputacji nie ogranicza się do gatunku ludzkiego. Niedawno udało się wykazać, że w tych kategoriach można też analizować klasyczny przykład wzajemnego altruizmu ze świata zwierząt, czyli symbiotyczną relację między małymi sanitarnikami a ich wielkimi rybimi klientami. Otóż (przyznać trzeba, że eksperyment był genialnie zaplanowany) okazało się, jeśli przyszli „usługobiorcy” mogli obserwować Labroides dimidiatus przy pracy, to te, które rzetelnie przykładały się do pracy, były chętniej wybierane przy najbliższej możliwej sposobności niz ich potencjalni konkurenci. (Por.: R. Bshary, A.S. Grutter, Image scoring and cooperation in a cleaner fish mutualism, „Nature” 441, 22 czerwca 2006, 975-978.)

185 William Shakespeare, Kupiec wenecki, akt IV scena 1, przeł. Stanisław Barańczak, Znak, Kraków 2004 (przyp. tłum.).

186 Donald Rumsfeld — były sekretarz obrony USA. Cytat o „niemożliwych do uniknięcia ofiarach…” pochodzi z konferencji prasowej, na której: Rumsfeld był atakowany za tysiące cywilnych ofiar amerykańskiej interwencji w Iranie (przyp. tłum.).

187 M. Hauser, P Singer,Morality without religion, „Free Inquiry” 26: 1, 2006, 18-19.

188 Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow, PIW, Warszawa 1984, s. 87 (w przekładzie angielskim ostatnie zdanie brzmi znacznie dramatyczniej niż w polskim, mowa tam bowiem o „raison d’etre of the human condition”, przyp. tłum.).

189 Proszę zwrócić uwagę, że polityczne konwencje kolorystyczne są w USA dokładnie przeciwne niż na kontynencie europejskim, gdzie kolor czerwony tradycyjnie kojarzony jest z lewicą. (Skoro amerykański liberał w Europie uznany by został za socjalistę, to co się dziwić — przyp.tłum.).

190 A propos cynizmu — H.L. Mencken zdefiniował kiedyś sumienie jako wewnętrzny głos ostrzegający nas, że ktoś może patrzeć.

191 Tak przynajmniej przyjmuje większość historyków filozofii. Znany filozof A.C. Grayling w artykule opublikowanym w „New Humanist” (lipiec-sierpień 2006) przekonująco uzasadnia jednak tezę przeciwną. Jak twierdzi Grayling, publicznie Kant w pełni akceptował religijne konwenanse swoich czasów, naprawdę był jednak ateistą.

192 Hinde (2002). Patrz też: Singer (1994), Grayling (2003), Glover (2006).

193 W luźnym przekładzie: „Nie chcemy cię stracić, lecz kraj jest w potrzebie / twój król i ojczyzna czekają na ciebie” (przyp. tłum.).

194 Lane Fox (1992); Berlinerblau (2005).

195 Holloway (1999, 2005). O poglądach Hollowaya można przeczytać w recenzji opublikowanej w „Guardianie” (15 lutego 2003): pod adresem: http://books.guardian.co.uk/reviews/scienceandnature/0,6121,894941,00.html . Szkocki dziennikarz Muriel Gray napisał świetne podsumowanie mojej edynburskiej dyskusji z biskupem Holloway’em w (Glasgow) „Herald”: http://findarticles.com/p/articles/mi_qn4156/is_20040912/ai_n12590897

196 Przerażającą kolekcję cytatów z amerykańskich z kolei duchownych twierdzących, że huragan Katrina był karą za ludzkie „grzechy”, można znaleźć w: http://universist.org/neworleans.htm

197 Nie jest do końca pewne, czy ta historia (opublikowana po raz pierwszy na http://datelinehollywood.com/archives/2005/09/05/robertson-blames-hurricane-on-choice-of-ellen-deneres-to-hostemmys/ jest prawdziwa. Niezależnie jednak od jej autentyczności, łatwo w nią uwierzyć, gdyż takie reakcje ewangelicznych duchownych — w tym również samego Robertsona — na różne naturalne katastrofy w rodzaju Katriny uznać można za zupełnie typowe (przykłady znaleźć można choćby pod adresem www.emediawire.eom/releases/2005/9/emw281940.htm). Witryna, na której znalazła się informacja, że podany wyżej cytat z Robertsona jest fałszerstwem, zamieszcza za to inny cytat z wielebnego, który przy okazji Parady Równości w Orlando (Floryda) oznajmił, co następuje: „Powinienem ostrzec Orlando, że znajduje się dokładnie na trasie kilku silnych huraganów i w tej sytuacji organizowanie podobnych imprez Bogu tuż pod nosem nie jest najrozsądniejszym zachowaniem”.

198 Pat Robertson, relacja BBC: http://news.bbc.co.uk/2/hi/americas/4427144.stm

199 Jeszcze w Biblii Gdańskiej w tym miejscu pojawiał się charakterystyczny biblijny eufemizm „abyśmy je poznali”, ale i tak nietrudno się domyślić, czego chcieć mogli od nich sodomici (przyp. tłum.).

200 W angielskich przekładach Biblii wyrażone jest to bardziej wprost: „with a very great slaughter”, czyli „dokonawszy wielkiej rzezi” (przyptłum.).

201 Artykuł Johana Hari We all found this torrent of Saudi bigotry omawiający, jak podstępnie sterowani z Arabii Saudyjskiej wahabici zdobywają coraz większe wpływy w Wielkiej Brytanii, ukazał się pierwotnie w „The Independent” (8 lutego 2007). Jego kopie można znaleźć na licznych stronach internetowych, w tym również w witrynie RichardDawkins.net.

202 R. Dawkins, Atheists for Jesus, „Free Inquiry” 25: 1, 2005, 9-10.

203 Julia Sweeney nie odpuściła też - i słusznie - buddyzmowi. Mówi się, że chrześcijaństwo jest znacznie łagodniejszą religią niż islam, buddyzm zaś często podawany jest jako przykład najmilszej ze wszystkich religii. Tyle że doktryna reinkarnacji, w której za grzechy płaci się w następnym wcieleniu, dalece miła nie jest. Oto, co pisze Julia Sweeney: „Kiedy byłam w Tajlandii, trafiłam przypadkiem na kobietę, która opiekowała się potwornie zdeformowanym chłopcem. Powiedziałam do niej: «Jest pani takim dobrym człowiekiem, że poświęca się dla tego biednego dziecka». «Niech pani nie mówi ‘biedne dziecko’ - usłyszałam w odpowiedzi. - Jeśli urodził się taki, to w poprzednim życiu musiał zrobić coś naprawdę strasznego”.

204 Szczegółowy opis różnych technik stosowanych przez sekty patrz: Barker (1984). Bardziej dziennikarskie ujęcie tematu: Lane (1996) oraz Kilduff i Javers (1978).

205 W oryginale Richard Dawkins na określenie czynu Ewy posługuje się czasownikiem „scrumping”, po czym tłumaczy się czytelnikom, jak następuje: „Obawiam się, że słowo «scrumping» nie jest znane moim amerykańskim czytelnikom. Ja jednak bardzo lubię wyszukiwać rzadko używane amerykańskie słowa i wykorzystywać je potem do wzbogacenia własnego słownika, z tych właśnie względów kilka razy już posłużyłem się w mojej książce specyficznymi regionalizmami. Samo „scrumping” to w czystej formie motjuste niezwyczajnej ekonomii. Słowo to nie oznacza dowolnego podkradania, to określenie kradzieży jabłek i wyłącznie jabłek. Trudno zatem o mot bardziej juste. Warto przy okazji dodać, że w Księdze Rodzaju nie ma mowy o tym, że zakazany owoc był jabłkiem. To za sprawą tradycji dziś wszyscy wiedzą, że to było jabłko”.
Pozwoliłem sobie przytoczyć i skomentować ten przypis pozornie niewiele dający polskiemu czytelnikowi, bowiem doskonale ilustruje on skalę trudności, z jakimi zmierzyć się musi tłumacz Dawkinsa — niestety w przekładzie zginąć musi bardzo wiele jego absolutnie przeuroczych igraszek słownych, choć mam nadzieję, że przynajmniej ich część udało mi się „ocalić w tłumaczeniu” (przyp. tłum.).
206 Paul Vallely, Andrew Buncombe, History of Christianity: Gospel according to Judas, „Independent”, 7 kwietnia 2006.

207 Niestety już po ukazaniu się pierwszego wydania Boga urojonego, bo wiosną 2007, londyński Viking opublikował Reading Judas [Czytając Judasza] Elaine Pagels i Karen L. King. Jest tam przekład ewangelii Judasza (Karen King) i bardzo interesująca wizja tego arcyzdrajcy, który zresztą w trzeciej osobie pojawia się w samym komentowanym tekście.

208 Vermes (2000).

209 Południowa Konwencja Baptystyczna (Southern Baptist Convention — SBC) to największa protestancka denominacja w USA skupiająca zbory i lokalne kościoły baptystyczne głównie z południowej części Stanów. Łącznie do SBC należy blisko 16 mln członków zrzeszonych w ponad 40 tys. zborów (za: www.Wikipedia.pl; przyp. tłum.).

210 Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi z tymi „utrapionymi świętymi” (tribulation saints), niech się nie przejmuje. Naprawdę są ważniejsze rzeczy, o których warto wiedzieć.

211 Tekst Hartunga został opublikowany pierwotnie w „Skeptic” 3: 4, 1995, obecnie jest łatwiej dostępny pod adresem http://www.lrainc.com/swtaboo/taboos/ltn01.html

212 Trzeba dodać, że w języku angielskim jest to bardziej oczywiste, gdyż „miłuj bliźniego swego” to „love thy neighbour”, co tłumaczyć można również jako „miłuj sąsiada swego” (przyp. tłum.).

213 Smith (1995).

214 Panie, to łaski Twojej znak, / a nie przypadek, losu traf, / żem chrześcijańskiej rasy jest, / a nie poganin albo żyd (przyp. tłum.).

215 „Guardian”, 12 marca 2002: http://books.guardian.co.uk/departments/politicsphilosophyandsociety/story/0,,664342,00.html

216 N.D. Glenn, Interreligious marriage in the United States: patterns and recent trends, „Journal of Marriage and the Family” 44: 3,1982, 555-566.

217 Adres: http://www.ebonmusings.org/atheism/new10c.html

218 Czasem miło się pochwalić — w Polsce kobiety mają prawa wyborcze od roku 1918 (przyp. tłum.).

219 Huxley (1871).

220 http://www.classic-literature.co.uk/american-authors/19th-century/abraham-lincoln/the-writings-of-abraham-lincoln-04/

221 Bullock (1991).

222 Bullock (2005).

223 Artykuł Richarda E. Smitha (http://www.ffrf.org/fttoday/1997/march97/holocaust.html ) pierwotnie opublikowany został w „Freethought Today”, marzec 1997. Znaleźć tam można bardzo liczne cytaty z Hitlera i innych nazistów, z podaniem szczegółowych źródeł. Wykorzystywane przeze mnie cytaty, o ile nie zaznaczyłem inaczej, zaczerpnąłem właśnie od Smitha.

224 http://homepages.paradise.net.nz/mischedj/ca_hitler.html

225 Bullock (2005: 96).

226 Przemówienie Adolfa Hitlera z 12 kwietnia 1922. Za: Baynes (1942: 19-20).

227 Obrońcy Kościoła katolickiego uznają encyklikę Mit Brenderer sorge za potępienie nazizmu. Można, jeśli ktoś koniecznie chce, za potępienie nazizmu uznać słowa: „Tylko płytkie umysły mogą popaść w ten błąd, by mówić o Bogu narodowym, o religii narodowej i podjąć daremną próbę, by w granicach tylko jednego narodu, w ciasnocie krwi jednej rasy zamknąć Boga. Nawet jeśli są to słowa potępienia (w całym tekście określenie „narodowy socjalizm” nie pada), to nie sposób zaprzeczyć, że nawet Pius XII dostrzegł religijne korzenie nazizmu (przyp. tłum.).
228 Bullock (2005: 43)

229 Ten i następny cytat za artykułem Anne Nicol Gaylor o religii Hitlera http://www.ffrf.org/fttoday/back/hitler.html

230 http://www.contra-mundum.org/schirrmacher/NS_Religion.pdf

231 Jedna z najwybitniejszych postaci wśród amerykańskich satyryków (standing comedians). Kilka nagród Grammy, kilkanaście dosko nale się sprzedających książek i płyt. Stałe programy w sieciach radiowych i telewizyjnych, a także co najmniej jeden proces przez Sądem Najwyższym w obronie wolności słowa. Kultowa postać amerykańskiej kontrkultury. Również aktor, znany i polskim widzom między innymi z roli Rufusa w Szalonej podróży Billa i Teda oraz chciwego kardynała w Dogmie (przyp. tłum.).-

232 Jeden z moich najwybitniejszych naukowych kolegów proszony o udział w takich dyskusjach odpowiada zwykle swym potencjalnym dyskutantom: „Może to by dobrze wyglądało w pańskim CV ale nie w moim”. (Nie zdradzę tu jego nazwiska, ale mogę powiedzieć, że słowa te należy wypowiadać z australijskim akcentem.). Janie mam tyle tupetu.

* 233 Jeśli ktoś nie wie, co to są linie geomantyczne, proszę się nie martwić — jest dużo ważniejszych rzeczy, o których warto wiedzieć. Zainteresowanych odsyłam zaś do bardzo obfitej literatury przedmiotu, jakiej te twory doczekały się pod oryginalną angielską nazwą „lay lines” (przyp. tłum.).

234 W oryginale u Dawkinsa mowa o „wingnuts of the Bible Belt”, co z grubsza stanowi amerykański odpowiednik elektoratu radiomaryjnego (przyp. tłum.).

235 Za What is true?, Rozdz. 1 i 2 z: Dawkins (2003).

236 Oba cytaty z Wise’a z jego tekstu w In Six Days. Ta książka to zbiór esejów kreacjonistów opowiadających się za teorią młodej Ziemi (Ashton 1999).

237 Warraq (1995: 175).

238 O karze więzienia dla Johna Williama Gotta za nazwanie Jezusa klaunem w The Indypedia, („Independent”, 29 kwietnia 2006). Próby oskarżenia BBC o bluźnierstwo za BBC News, 10 stycznia 2005 (http://news.bbc.co.uk/1/hi/entertainment/tv_and_radio/4161109.stm).

239 http://adultthought.ucsd.edu/Culture_War/the_american_taliban.html

240 Hodges (1983).

241 Ten i następne cytaty w podrozdziale za witryną „American Taliban ”
http://adultthought.ucsd.edu/Culture_War/the_american_taliban.html

242 http://adultthought.ucsd.edu/Culture_War/the_american_taliban.html

243 Organizacja na rzecz świadomego rodzicielstwa (przyp. tłum.)-

244 Za oficjalną witryną Pastor Phelps’s Westboro Baptist Church (godhatesfags.com)

245 Patrz: Mooney (2005). Książka Silvera (2006) została opublikowana, gdy moja była już na etapie ostatnich korekt, dlatego nie mogłem jej tu szczegółowo omówić, choć bardzo by się to przydało.

246 Ciekawa analiza, dlaczego Teksas jest tak różny pod tym względem w:
http://www.pbs.org/wgbh/pages/frontline/shows/execution/readings/texas.html

247 Adres: http://en.wikipedia.org/wiki/Karla_Faye_Tucker

248 Cytaty z Randalla Terry za witryną „American Taliban”:
http://adultthought.ucsd.edu/Culture_War/the_american_taliban.html

249 Aktywiści ruchu wyzwolenia zwierząt, grożący naukowcom przeprowadzającym eksperymenty na zwierzętach, mogliby powoływać się na równie szczytne cele moralne.

250 Podane w serwisie stacji Fox: http://www.foxnews.com/story/0,2933,96286,00.html

251 M. Stamp Dawkins (1980)

252 Oczywiście są też jeszcze inne możliwości. Znaczna większość amerykańskich chrześcijan nie ma tak fundamentalistycznego stosunku do aborcji i jest raczej za. Polecam na przykład stronę www.rcrc.org należącą do Religious Coalition for Reproductive Choice.

253 Sir Peter Medawar jest laureatem Nagrody Nobla z fizjologii i medycyny z roku 1960.

254 Cyt. za:http:/watchtower.org.pl/forum/index.php?s=9026757d911ce9ade11e62ffb89799f&showtopic=2712&pid=46481&st=0&#entry46481 (przyp. tłum.).

255 Medawar, Medawar (1977).

256 Artykuł Johanna Hari opublikowany pierwotnie w „Independent” (15 lipca 2005) jest dostępny pod adresem:
http://www.johannhari.com/archive/article.php?id=640

257 „Village Voice”, 18 maja 2004: http://www.villagevoice.com/news/0420,perlstein,53582,l.html

258 Harris (2004: 29).

259 Nasra Hassan, An arsenał of believers, „New Yorker”, 19 listopada 2001. Zob. też: http://www.bintjbeil.com/articles/en/011119_hassan.html

260 W Polsce ukazała się inna książka Davida Kertzera, Papieże a Żydzi. O roli Watykanu w rozwoju współczesnego antysemityzmu (W.A.B., Warszawa 2005), gdzie również znaleźć można szczegółowy opis przypadku Edgardo Mortary (przyp. tłum.).

261 Arcybiskup Tomasz Cranmer (1489-1556), biskup Hugh Latimer (ok. 1485-1555) i biskup Mikołaj Ridley (ok. 1500-1555) — reformatorzy kościoła w Anglii. Pierwsi męczennicy przyszłego Kościoła anglikańskiego. Dopiero potem anglikanie zaczęli palić na stosie katolików (przyp. tłum.).
262 Za BBC news: http://news.bbc.co.uk/1/hi/wales/901723.stm

263 Huck Finn —jeden z bohaterów Przygód Tomka Sawyera; Just Williams — bohater autobiograficznej powieści Kennetha Williamsa; Jaskółki i Amazonki — z cyklu powieściowego Swallows and Amazons Arthura Ransome’a (przyp. tłum.).

264 Loftus, Ketcham (1994).

265 Prywatna katolicka instytucja edukacyjna założona w roku 1802 w Waterford przez bogatego kupca Edmunda Ignatiusa Rice’a (przyp. tłum.). Zob. też John Waters w „Thelrish Times”: http://oneinfour.org/news/news2003/roots/

266 Associated Press, 10 czerwca 2005: http://www.rickross.com/reference/clergy/clergy426.html

267 Prosiłem o rozmowę arcybiskupa Canterbury, kardynała arcybiskupa Westminsteru i naczelnego rabina Wielkiej Brytanii. Wszyscy odmówili, zapewne mając ku temu dobre powody. Zgodził się jedynie biskup Oksfordu — był czarującym i dalekim od wszelkiego ekstremizmu rozmówcą. Trzej wyżej wymieni na pewno zachowywaliby się podobnie.

268 Najpierw myślałem, że to jakiś dowcip „The Onion” (www.talk2action.org/story/2006/5/29/195855/959), ale wszystko wskazuje, że nie. Jest taka gra komputerowa zatytułowana Left Behind. Eternal Forces. EZ. Mayers opisuje ją na swojej wybornej witrynie „Pharyngula”: „Wyobraź sobie, że jesteś członkiem paramilitarnej grupy, której celem jest ustanowienie w Ameryce teokracji i zapewnienie chrześcijaństwu dominacji nad całym światem [...]. Masz misję (militarną i religijną zarazem) — nawrócić lub zabić wszystkich katolików, żydów, muzułmanów, buddystów i każdego, kto opowiada się za rozdziałem kościoła od państwa (za: http://scienceblogs.com/phar3a1gula/2OO6/O5/gta_meet_lbef.php; patrz też recenzja gry w: http://select.nytimes.com/gst/abstract.html? res=FI 071FFD3C550C718CDDAA0894DE404482).-

269 http://www.av1611.org/hell.html

270 Ann Coulter też wykazała się wspaniałym chrześcijańskim miłosierdziem: „Niech nikt z moich współwyznawców nie odważy się powiedzieć, że nie bawi go wizja Dawkinsa skwierczącego w piekielnym ogniu” (Coulter 2006, s. 268).

271 N. Humphrey, What shall we tell the children?, w. Williams (1998); przedruk w: Humphrey (2002).

272 Kliteroktomia to praktyka regularnie stosowana obecnie w Wielkiej Brytanii. Jeden z inspektorów szkolnych opowiadał mi, że jeszcze w 2006 roku uczennice były wysyłane „do wujka w Bradford”, pod którym to eufemizmem kryło się obrzezanie. Władze przymykają na to oko, bojąc się oskarżeń o rasizm.

273 http://www.law.umkc.edu/faculty/projects/ftrials/conlaw/yoder.html

274 „Guardian”, 15 stycznia 2005: http://www.guardian.co.uk/weekend/story/0,,1389500,00.html

275 Kolejny raz H.L. Mencken wykazał się iście proroczym darem, mówiąc: „W głębi serca każdego kaznodziei tkwi sprzedawca używanych samochodów”.

276 „Times Educational Supplement”, 15 lipca 2005.

277 Adres: http://www.telegraph.co.uk/opinion/main.jhtml?xmls/opinion/2002/03/18/do1801.xml

278 „Guardian”, 15 stycznia 2005: http://www.guardian.co.uk/weekend/story/0,,1389500,00.html

279 Oto treść naszego listu, w którego redakcji uczestniczył również biskup Oxfordu:
Szanowny Panie Premierze
Jako grupa naukowców i biskupów czujemy się zmuszeni wyrazić głębokie zaniepokojenie tym, w jaki sposób naucza się nauk przyrodniczych i ścisłych w Emmanuel City Technology College w Gateshead. Teoria ewolucji jest teorią naukową o olbrzymiej mocy wyjaśniającej, za jej pomocą można objaśnić cały szereg zjawisk z bardzo różnych dyscyplin naukowych. Na podstawie świadectw empirycznych teoria ta może być reinterpretowana i modyfikowana, a nawet bardzo radykalnie zmieniana. W żadnym wypadku teoria ta nie jest jednak „kwestią wiary” (jak to publicznie stwierdził rzecznik college’u) w takim samym sensie, w jakim przedmiotem wiary jest biblijna wykładnia stworzenia, która przecież służy zupełnie innym celom.
Problem jest przy tym znacznie szerszy niż tylko to, czego w szkole tej się naucza. Coraz bardziej niepokoi nas bowiem to, co i w jaki sposób będzie wykładane w kolejnych szkołach wyznaniowych, których powstanie jest zapowiadane. Naszym zdaniem programy nauczania tych szkół, a również Emmanuel City Technical College, powinny znaleźć się pod szczególnym nadzorem, abyśmy mieli pełną gwarancję rozdziału nauczania religii i nauk ścisłych. Z poważaniem…

280 „British Humanist Association News”, marzec/kwiecień 2006.

281 To tak, jakby ktoś twierdził, że odległość między Nowym Jorkiem a San Francisco wynosi około dwóch i pół metra; to błąd tego rzędu.

282 „Observer”, 22 lipca 2004: http://observer.guardian.co.uk/magazine/story/0,11913,1258506,00.html

283 W języku angielskim różnica jest jeszcze bardziej wyraźna, bowiem zwyczajowo nazwy wyznań religijnych pisane są z dużej litery (Christian, Muslim etc), nie muszę dodawać, że „ateista” nie jest tak wyróżnianym rzeczownikiem pospolitym (przyp. tłum.)
284 Jeszcze się nie zetknąłem z próbą przeniesienia tego określenia do języka polskiego, choć być może tak właśnie odczytywać należy uwagi jednego z katolickich dziennikarzy, który, komentując dyskusję, jaka wywiązała się na łamach „Gazety Wyborczej” po publikacji fragmentu tej książki, mówił o „zagrożeniu dyktaturą «jaśniaków»” (przyp. tłum.).

285 Zgodnie z Oxford Dictionary „gay” pojawił się w amerykańskim slangu więziennym już w 1935. Jeszcze w roku 1955 Peter Wildeblood w sławnej książce Against the Law uznał jednak za niezbędne, by wyjaśnić, że „gay” to amerykański eufemizm oznaczający homoseksualistę.

286 http://www.uepengland.com/foram/index.php?showtopic=184&mode=linear

287 W oryginale Richard Dawkins mówi o najpopularniejszej chyba Biblii języka angielskiego, o Biblii Króla Jakuba (King James Bibie — Authorized Version). Przykłady, którymi się posługuje, są jednak zdecydowanie ponadkulturowe (zaledwie kilka spośród kilkudziesięciu przykładów przywołanych przez Dawkinsa nie funkcjonuje na tych samych zasadach w języku polskim) i dlatego poniżej będziemy mówić po prostu o Biblii (przyp. tłum.).

288 Tu Richard Dawkins cytuje na dowód następujący fragment wiersza Charlesa Bowena (lepiej znanego jako lord Justice Bowen lub baron Bowen), bardzo popularnego do dziś w Anglii poety epoki wiktoriańskiej. Twórczość Bowena nie była tłumaczona na polski, zresztą w przekładzie owe „biblijne aluzje”, które tak bawią (wykształconych) Anglików zapewne by zginęły. Poniżej podaję jednak tekst oryginalny wraz z (oryginalnym) komentarzem Dawkinsa:
„Przewspaniale dowcipna jest choćby następująca strofa lorda Justice’a Bowena:
The rain it raineth on the just,
And also on the unjust fella.
But chiefly on the just, because
The unjust hath the just ’s umbrella.
Cała zabawa tkwi w odwołaniu do Mt 5,5 („For he maketh his sun to rise on the evil and on the good, and sendeth rain on the just and on the unjust”). My Fair Lady została spolszczona, ale również i w tym przypadku aluzja do Jana Chrzciciela {„Thanks a lot, King,” says lina manner well bred, I „But all I want is ‘Enry ‘Iggins’ ‘ead”) jest praktycznie nieczytelna (przyp. tłum.).

289 Shaheen opublikował trzy książki, w których zebrał biblijne odwołania u Szekspira. Osobno omówił komedie, tragedie i dramaty historyczne. W sumie Shaheen znalazł ponad 1300 odniesień
(por.: http://www.shakespearefellowship.org/virtualclassroom/StritmatterShaheenRev.htm).

290 http://www.bibleliteracy.org/Secure/Documents/BibleLiteracyReport2005.pdf

291 Można się też spotkać z podobną — i oczywiście również trafną opinią— że znajomość Biblii niezbędna jest do zrozumienia literatury polskiej. Por. np. ks. Kazimierz Bukowski, Biblia a literatura polska. Antologia, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1990; Dariusz Trześniowski, W stronę człowieka. Biblia w literaturze polskiej (1863-1918), Wydawnictwo UMCS, Lublin 2005; a zwłaszcza Grzegorz Kramarek, Tradycja biblijna w literaturze polskiej. Bibliografia opracowań. Wiek XX, TBLP, KUL, Lublin 2004 (patrz też: www.kul.lublin.pl/m_wydzialowe/tblp.pdf). Nie sposób jednak zgodzić się z główną tezą większości tego typu publikacji, jakoby fakt ten miał świadczyć na rzecz konieczności przyjęcia wiary chrześcijańskiej (przyp. red.).

292 A.A. Milne, Już mamy sześć lat, przekład Z. Kierszys, Prószyński i S-ka, Warszawa 1997 (przyp. tłum.).

293 Richard Dawkins posłużył się w tym miejscu definicją z Shorter Oxford Dictionary, nasza zaczerpnięta zastała z Uniwersalnego słownika języka polskiego (PWN, Warszawa 2003) (przyp. tłum.).

294 O ile dobrze pamiętam, z argumentacją tą zetknąłem się u oksfordzkiego filozofa Dereka Parfitta. Pozwoliłem sobie nie sprawdzać szczegółowo, bowiem rozumowaniem tym posługuję się wyłącznie dla celów ilustracyjnych.

295 William Butler Yeats, Poezje wybrane, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1987, przekład: L. Mariańska (przyp. tłum.).

296 BBC News: http://news.bbc.co.uk/1/hi/special_report/1999/06/99/cardinal_hume_funeral/378361.stm

* 297 Badanie postaw wobec śmierci i umierania, przeprowadzone wśród amerykańskich ateistów, przyniosło następujące rezultaty: 50% chciało mieć uroczysty pogrzeb, 99% uważało, że na żądanie pacjenta lekarz powinien pomóc w samobójstwie, 75% zdecydowane było poprosić o coś takiego, gdyby zaszła konieczność, 100% nie życzyło sobie kontaktu z personelem szpitalnym w jakikolwiek sposób promującym religię (patrz: http://nursestoner.com/myresearch.html).

298 Kiedy rozmawialiśmy o dość powszechnej tendencji do nasilania się religijności w miarę starzenia się, pewien mój australijski przyjaciel powiedział coś bardzo uroczego: „Cramming for the finał?” (No wiesz, warto się schować przed finałem’.). Trzeba to mówić z australijskim akcentem!

299 Ellis Island w latach 1892-1924 była głównym ośrodkiem, w którym przyjmowano emigrantów do USA (głównie z Europy Wschodniej). Do chwili zamknięcia w 1954 przez ośrodek na Ellis Island przewinęło się ponad dwanaście milionów ludzi (przyp. tłum.).

300 Czyśćca nie należy mylić z „Otchłanią” („limbus”), dokąd to zgodnie z doktryną katolicką trafiać miały wszystkie nieochrzczone dusze. Odrębną częścią tejże otchłani miałoby być zaś limbus puerorum, „otchłań dzieci nieochrzczonych”, dokąd odsyłane są, jak nazwa sama wskazuje, dzieci, które zmarły bez chrztu (a zarodki usunięte podczas aborcji? Albo blastocyty?). Ostatnio jednak papież Benedykt XVI ze spokojem rozstrzygnął ten dylemat, deklarując, że limbus przestaje istnieć. Czy to znaczy, że wszystkie małe duszyczki, które wcześniej w otchłani żałośnie wzdychały, pójdą sobie wreszcie do Nieba? Czy też ci, którzy tu są, już zostaną, a wstrzymane zostały jedynie nowe przyjęcia? A może wszyscy poprzedni papieże po prostu się mylili, mimo swej na mocy dogmatu obowiązującej nieomylności? I my mamy coś takiego „szanować”!

301 I to jeszcze kobietę! Co Jego Ekscelencja by na to powiedział?!

302 Emily Dickinson, Sto wierszy, przekład S. Barańczak, Wydawnictwo Arka, Kraków 1993 (przyp. tłum.).

303 „Ogród w ultrafiolecie” — tak właśnie zatytułowałem jeden z pięciu wykładów, które wygłosiłem w ramach Royal Institution Christmas Lecture. Całość nagrała BBC i wyemitowała pod tytułem Growing up in the Universe [Dorastając we Wszechświecie]. DVD z wykładami można kupićna stronie Fundacji Richarda Dawkinsa www.richarddawkins.net.

304 William Szekspir, Hamlet, w przekładzie M. Słomczyńskiego. Z polskimi przekładami Dawkins miałby większe problemy. Praktycznie wszyscy (poza Słomczyńskim) zmieniają „filozofię” na „filozofów”, a Barańczak dodatkowo (co już wydaje się zupełnie niezrozumiałe) zamienia „waszych” na „naszych” (przyp. tłum.).
305 Douglas Adams, Łosoś zwątpienia, Zysk i S-ka, Poznań 2003, s. 143 (przyp. tłum.).

306 Podobna uwaga przypisywana jest też Nielsowi Bohrowi: „Jeśli kogoś teoria kwantów nie szokuje, to znaczy, że jej nie rozumie”.

307 Wolpert (1992)
308 http://www.healthfreedomusa.org/index.php?page_id=299 Jeśli ktoś chce ujrzeć pełne wyrazu oblicze generała Stubblebine’a, polecam — www.mindcontrolforums.com/images/Mind94.jpg

309 Można zarzucić Grandowi, że nieco mija się z prawdą, choćby w odniesieniu do molekuł tworzących układ kostny. Pominąwszy jednak kilka detali, jego wizja jest zdecydowanie prawdziwa —jesteśmy znacznie bardziej falą niż starym, materialnym „przedmiotem”.

2 Responses to “Richard Dawkins - “Bóg urojony””

  1. Wrzesień 15th, 2010 | 8:14 pm

    Rotveiler Darwina. No pięknie. :) U mnie kolejna część.

  2.   Marcin Dolecki
    Styczeń 18th, 2011 | 1:54 am

    kilka refleksji na marginesie książki “Bóg urojony” Dawkinsa…:)

    http://interia360.pl/artykul/boskie-klocki-a-quot-bog-urojony-quot-richarda-dawkinsa,42457

Leave a Reply